Mistrzowska droga Verstappena po drugi tytuł

Max Verstappen - Oracle Red Bull Racing / © Getty Images / Red Bull Content Pool

Mimo że do końca sezonu pozostały jeszcze cztery wyścigi, Holenderski kierowca ze stajni czerwonych byków już zapewnił sobie swój drugi mistrzowski tytuł.

W 2021 roku Max Verstappen po raz pierwszy włączył się do realnej walki o mistrzostwo, rzucając wyzwanie królującemu od lat Lewisowi Hamiltonowi. Rywalizacja rozstrzygnęła się w ostatnim wyścigu sezonu, w Abu Zabi, gdzie Max Verstappen odebrał Brytyjczykowi tytuł mistrzowski.

Po powrocie Formuły 1, wraz z bolidami nowej generacji, już w czasie testów przedsezonowych Red Bull po raz kolejny okazał się silny. Tym razem jednak głównym rywalem dla czerwonych byków nie był Mercedes, lecz Ferrari, które po ponad dwóch latach powróciło do walki o zwycięstwa.

Już pierwsze kwalifikacje sezonu przyniosły wiele emocji. W zaciętym pojedynku o najszybsze okrążenie zwyciężył Charles Leclerc, pokonując Holendra o zaledwie jedną dziesiątą sekundy. Dzień późnej widzowie na torze Sakhir byli świadkami kilkukrotnej zmiany lidera wyścigu, jednak to kierowca Ferrari utrzymał swoje prowadzenie. W końcówce wyścigu doszło do niespodziewanych wydarzeń. Bolid Verstappena musiał zostać wycofany z wyścigu z powodu awarii, a na ostatnim okrążeniu problemy, uniemożliwiające ukończenie wyścigu, wystąpiły także u Sergio Pereza.

Kolejny weekend wyścigowy na torze w Jeddah przebiegł w podobny sposób do wyścigu w Bahrajnie, jednak tym razem to Holender wyszedł zwycięsko z licznych pojedynków o prowadzenie, a oba bolidy Red Bulla dojechały do mety.

Wyścig w Australii okazał się być zdominowany przez Charlesa Leclerca, który zgarnął wielki szlem, czyli najszybsze okrążenie, pole position i zwycięstwo przez prowadzenie na wszystkich okrążeniach. Max Verstappen natomiast, po raz kolejny zmagał się z awariami, które uniemożliwiły mu ukończenie wyścigu. Wydawało się wówczas, że sezon może być już przesądzony. Czerwone byki stale zmagały się z niezawodnością, a Leclerc był bezbłędny. Sytuacja miała się jednak niedługo całkowicie odwrócić.

Weekend sprinterski na torze Imola, dzięki zwycięstwu w sprincie i wyścigu, pozwolił odrobić Verstappenowi część punktów do Charlesa Leclerca, który w pogoni za Perezem popełnił błąd, po którym skończył wyścig na szóstej pozycji, a Red Bull dowiózł do mety pierwszy dublet sezonu.

W Miami po raz kolejny zatriumfował Holender, który dzięki przewadze bolidów Red Bulla na długich prostych, był w stanie utrzymać za sobą Monakijczyka z włączonym systemem DRS, wygrywając tym samym swój trzeci wyścig w sezonie. Dzięki temu strata do kierowcy Scuderii w klasyfikacji generalnej spadła z czterdziestu sześciu do dwudziestu siedmiu punktów.

Podczas Grand Prix w Hiszpanii nastąpił punkt zwrotny sezonu. Jadący po pewne zwycięstwo z pole position Charles Leclerc doświadcza awarii jednostki napędowej, która uniemożliwia mu dalszą jazdę. Sytuację bezwzględnie wykorzystała ekipa czerwonych byków, zdobywając dublet. Max przejął dzięki temu prowadzenie w klasyfikacji generalnej, którego nie odda aż do swojego mistrzostwa. Dodatkowo wyścig obnażył problemy Ferrari z niezawodnością.

W Monako, mimo zablokowania pierwszego rzędu przez kierowców włoskiej ekipy, błędy strategiczne rujnują szansę Leclerca na odbicie pozycji lidera klasyfikacji, natomiast zwycięstwo zgarnął Perez. Verstappen stanął na najniższym stopniu podium, zwiększając swoją przewagę do dziewięciu punktów.

Azerbejdżan po raz kolejny przyniósł problemy techniczne dla Scuderii, a prowadzący w wyścigu Charles Leclerc musi ponownie wycofać się z rywalizacji z powodu awarii jednostki napędowej. I tym razem Red Bull bezbłędnie wykorzystał brak obu F1-75 na mecie, dowożąc trzeci dublet w sezonie.

Verstappen nie miał dużej konkurencji do wygrania wyścigu w Kanadzie, ponieważ główny rywal o mistrzostwo, z powodu wcześniejszych usterek silników, musiał przyjąć karę startu z końca stawki. Nie obyło się jednak bez emocjonującej walki o prowadzenie na ostatnich okrążeniach, do której niespodziewanie włączył się Carlos Sainz. Mimo to Verstappen dowiózł do mety przewagą 0.993 sekundy swoje szóste zwycięstwo sezonu.

Po szybkim wyjściu Holendra na prowadzenie na Silverstone, uszkodzenia w podłodze, spowodowane przejazdem po odłamkach z bolidu AlphaTauri, spowodowały, że Verstappen nie był w stanie dotrzymać tempa kierowcom przed nim, dojeżdżając na ósmym miejscu. Mógł się jednak cieszyć, że Ferrari nie zmaksymalizowało zysku punktowego dla Monakijczyka, zostawiając go na zużytych oponach, przez co przewaga Holendra nie zmniejszyła się znacznie.

W sprincie na Spielbergu Verstappen powiększył swój dorobek w stosunku do głównego rywala o jeden punkt. Pewne zwycięstwo Leclerca, który trzykrotnie wyprzedził faworyta lokalnych kibiców, na nowo rozbudziło jednak nadzieje widzów na wyrównaną walkę o mistrzostwo.

Kierowca Red Bulla przyjechał na Grand Prix Francji z przewagą trzydziestu ośmiu punktów i wydawało się, że po raz kolejny różnica ta może ulec zmniejszeniu, jednak błąd popełniony przez Monakijczyka wyłączył go z wyścigu, co umożliwiło czerwonym bykom po raz kolejny wygrać, po tym, kiedy główny oponent nie ukończył Grand Prix.

Kolejnym punktem zwrotnym walki o tytuł było Grand Prix Węgier. Mimo że już wielu uważało mistrzostwo dla Verstappena za pewne, to rywalizacja wciąż trwała, aż do wyścigu we Francji. Od Hungaroringu można było zobaczyć efekty nowej dyrektywy technicznej na dwie walczące o prowadzenie w klasyfikacji stajnie. Red Bull wydawał się nietknięty przez nowe warunki techniczne, jednak bolid Ferrari miał znacznie zawężone optymalne okno pracy i balans.

Kolejne zwycięstwa Verstappena na Węgrzech i w Belgii przychodziły mu bez wysiłku. Obie wygrane wywalczył, nie startując nawet z pierwszych rzędów. Na Hungaroringu stanął na najwyższym stopniu podium pomimo startu z dziesiątej pozycji, natomiast w Spa z czternastej. Przewaga Holendra wzrosła wtedy do dziewięćdziesięciu trzech punktów.

W swoim domowym wyścigu na Zandvoort Verstappen zgarnął kolejne zwycięstwo, po starcie z pole position. Tym razem jego głównymi rywalami byli kierowcy Mercedesa, którzy mieli szansę wygrać, gdyby nie samochód bezpieczeństwa wywołany awarią u Yukiego Tsunody.

Na Monzy Holender po raz kolejny stanął na najwyższym stopniu podium, tym razem startując z siódmego pola, a przewaga wynosiła już 116 punktów. Po czterech podrząd wygranych kierowców czerwonych byków sezon był już przesądzony, a kwestią czasu było, kiedy Max sięgnie po swój drugi tytuł.

Pierwszą możliwą okazją był wyścig w Singapurze, jednak tam przez nieudany start i trudne warunki Verstappen nie zdobył wymaganej matematycznie liczby punktów. Kolejną okazją było Grand Prix Japonii. Z powodu trudnych warunków panujących na torze wyścig został przerwany czerwoną flagą, a następnie wznowiony na zaledwie czterdzieści minut. Verstappen z dużą przewagą dojechał do mety, zwyciężając na torze Suzuka, jednak tytuł mistrzowski wciąż nie był pewny.

Kara czasowa nałożona na Charlesa Leclerca i kontrowersyjne zamieszanie, co do sposobu naliczania punktów w przerywanym wyścigu, spowodowały chaos, w którym nawet sam Max nie wiedział, czy został mistrzem, czy nie.

Przed nami jeszcze cztery wyścigi do końca sezonu, jednak drugiego tytułu Maxa Verstappena nikt już nie odbierze. Holender drugi rok z rzędu zostaje mistrzem świata, a w pozostałych wyścigach może wciąż spróbować pobić kilka rekordów. Jedno jest jednak pewne, Max przechodzi do historii i nie zamierza się zatrzymywać w walce o kolejne triumfy.

Image: © Getty Images / Red Bull Content Pool