MotoGP HOT3 #10: GP Aragonii. Gonitwy zakończone sukcesem

GP Aragonii 2020 / © Suzuki

10 rund sezonu 2020 już za nami, a my wciąż nie jesteśmy niczego pewni. GP Aragonii przyniosło nam bowiem sporo zmian w klasyfikacji, jak i dało nam kolejnego już triumfatora wyścigu. Tym razem na miejsce w HOT3 zasłużył każdy z zawodników będących na podium. Zaczynamy!

Sezon 2020 wciąż nie przestaje zadziwiać. Po 10 wyścigach mamy 8 różnych zwycięzców, a matematyczne szanse na mistrzowski tytuł – 4 rundy przed końcem mistrzostw – ma jeszcze będący na osiemnastej pozycji Cal Crutchlow. Brytyjczyk zgromadził do tej pory zaledwie 21 punktów i dokładnie 100 traci do nowego lidera klasyfikacji, którym po GP Aragonii został Joan Mir. To pokazuje, jak wyrównana jest stawka w MotoGP.

1. Z dziesiątego na pierwsze

Przed startem sezonu 2020 Alex Rins był uważany za jednego z głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu w MotoGP. Niestety, Hiszpan doznał kontuzji prawego ramienia już podczas kwalifikacji do pierwszej rudny mistrzostw. Początek tegorocznych zmagań był więc dla niego bardzo bolesny i wydawało się, że kosztowny w kontekście walki o tytuł. Zawodnik Suzuki szybko powrócił jednak na tor i skrupulatnie piął się do góry. Pierwszą oznaką powrotu do pełni formy było GP Katalonii, gdzie wywalczył trzecie miejsce.

Alex Rins pokazał już wtedy, że znów będzie bardzo groźny, zwłaszcza że Suzuki wydaje się najbardziej zbalansowanym motocyklem w tym roku. Hiszpan potwierdził to również w GP Francji, gdzie jechał fenomenalnie aż do momentu upadku. Kto wie, gdyby do niego nie doszło, może to on cieszyłby się z wygranej na torze w Le Mans. Mimo to się nie załamał i do Aragonii przyjechał jeszcze silniejszy.

Co prawda kwalifikacje GP Aragonii nie poszły po myśli Alexa Rinsa, ale on się tym nie przejmował. Dziesiąte miejsce nie było bowiem takie złe, wiedział, że Suzuki świetnie obchodzi się z oponami i w wyścigu, gdy miało być cieplej, będzie miał przewagę nad rywalami. I rzeczywiście, Hiszpan się nie pomylił. Szybko zyskał kilka pozycji i już na ósmym okrążeniu objął prowadzenie w rywalizacji. Musiał się mieć jednak na baczności, bo w końcówce bardzo groźny był Alex Marquez.

Alex Rins jechał mądrze, nie popełniał żadnego błędu i dzięki temu odparł napór ze strony swojego rodaka. Tym samym odniósł swoje trzecie zwycięstwo w MotoGP i stał się ósmym triumfatorem w tegorocznym sezonie. Co więcej, awansował na siódmą pozycję w klasyfikacji generalnej i do prowadzącego w niej Joana Mira traci jedynie 36 punktów. Wciąż więc ma duże szanse na mistrzowski tytuł, zwłaszcza w tak nieprzewidywalnym sezonie.

Jest jeszcze jeden dowód na to, że występ Alexa Rinsa w GP Aragonii był niesamowity. Ostatnim zawodnikiem, któremu udało się zwyciężyć w suchym wyścigu MotoGP z dziesiątego pola bądź niższego, był Valentino Rossi w… 2007 roku. Włoch startował wówczas z jedenastego miejsca.

2. GP Aragonii sprzyja Marquezom

Tor MotorLand Aragon należy do jednego z ulubionych Marca Marqueza. Hiszpan od swojego dołączenia do klasy MotoGP w 2013 roku zwyciężył na nim aż pięć wyścigów, z czego cztery w latach 2016-2019. Tym razem jednak nie mógł na nim wystartować z powodu kontuzji i odnieść piątego z rzędu triumfu. Niewiele brakowało, a na tronie zastąpiłby go jego młodszy brat Alex.

24-latek, który zadebiutował w tym roku w MotoGP, miał bardzo trudny początek sezonu. Alex Marquez powoli adaptował się do Hondy RC213V i w pierwszych ośmiu wyścigach tylko dwukrotnie znalazł się w czołowej dziesiątce. Mimo to siódme miejsce na torze w Misano wyglądało całkiem optymistycznie. Niestety, w GP Katalonii znów nastąpił spadek formy i reprezentant Repsol Hondy dojechał dopiero na trzynastej pozycji.

Wtedy jednak z nieba spadł mu deszcz. W GP Francji pojechał fenomenalny wyścig, awansując z osiemnastego pola na drugie miejsce. Po doskonałej i bezbłędnej jeździe wywalczył swoje pierwsze podium w MotoGP. Mimo to tonował nastroje i sądził, że to głównie zasługa mokrej nawierzchni. Alex Marquez się jednak pomylił, nie była to jedynie zasługa deszczu. W GP Aragonii, już na suchym torze, pojechał kolejny wyborny wyścig.

24-latek już w treningach miał całkiem dobre tempo i po raz pierwszy w sezonie zapewnił sobie bezpośredni udział w drugiej części kwalifikacji. Tam jednak nie poszło mu już tak dobrze i odnotował zaledwie jedenasty czas. Mimo dość słabej pozycji startowej, wydawało się, że w niedzielę może być znacznie lepiej. I rzeczywiście, tak było.

Alex Marquez szybko zyskiwał kolejne pozycje aż w końcu dojechał do liderującego duetu Suzuki. O ile łatwo poradził sobie z Joanem Mirem, tak z Alexem Rinsem było już znacznie trudniej. W pewnym momencie był nawet bliski wywrotki, jednak skończyło się tylko na strachu. Być może więc to ta chwila zaważyła na samej końcówce rywalizacji. Zawodnik Repsol Hondy nie podjął już nadmiernego ryzyka i zadowolił się drugą pozycją, tym samym pokazując, że tor MotorLand Aragon to dom braci Marquezów.

W klasyfikacji generalnej Alex zajmuje dwunaste miejsce z dorobkiem 67 punktów. Tyle samo ma Brad Binder, z którym toczy pojedynek o miano najlepszego debiutanta sezonu. I wydaje mi się, że to Hiszpan wyjdzie z niego górą, bo widać, że jest na fali. Kto wie, może nawet wygra GP Teruel, w końcu to drugi wyścig na MotorLand Aragon.

3. Nowy lider po GP Aragonii

W ostatnich wyścigach dało się zauważyć, że w wybornej formie znajduje się Joan Mir. Niektórzy uważają nawet, że to on jest w tym momencie głównym faworytem do mistrzowskiego tytułu, a pierwsze zwycięstwo jest już tylko kwestią czasu. Choć Hiszpan nie wygrał w GP Aragonii, tak dzięki słabszej postawie Fabio Quartararo w końcu awansował na pierwsze miejsce w klasyfikacji. Wystarczyło mu do tego trzecie miejsce w wyścigu.

Patrząc jednak obiektywnie, najniższy stopień podium może być dla Joana Mira drobnym rozczarowaniem, zwłaszcza po jednych z najlepszych kwalifikacji. W sobotniej „czasówce” zajął szóste miejsce i wydawało się, że może mu to otworzyć drogę do pierwszego zwycięstwa, w końcu w wyścigach zwykle nadrabiał pozycje i imponował tempem w drugiej połowie rywalizacji. Tu jednak Alex Rins i Alex Marquez okazali się szybsi. Niemniej to 23-latek został liderem i na zwycięstwo będzie musiał trochę poczekać.

Pierwsze miejsce Alexa Rinsa i trzecie Joana Mira to jeszcze dwa inne sukcesy. Jest to już drugie – po GP Katalonii – podwójne podium Suzuki w sezonie, ale również po GP Aragonii ekipa Suzuki Ecstar awansowała na pierwsze miejsce w klasyfikacji zespołowej. Obecnie zgromadziła ona 206 punktów i o 4 wyprzedza Petronas Yamahę SRT. To naprawdę ogromny sukces Suzuki, zwłaszcza że do stawki MotoGP powrócili w 2015 roku.

Image: © Suzuki