Nico Hulkenberg – Podsumowanie dziesięciu lat startów w Formule 1

Nico Hulkenberg – Podsumowanie dziesięciu lat startów w Formule 1

Tegoroczna Grand Prix Abu Zabi, wieńcząca sezon 2019, była również ostatnim wyścigiem w karierze dla niemieckiego kierowcy Nico Hulkenberga.

W ciągu dekady swoich startów w królowej sportów motorowych, jego największym triumfem było zdobycie pole position podczas GP Brazylii w swoim debiutanckim sezonie w 2010 roku. Wziął udział w 177 wyścigach, żadnego z nich nie ukończył jednak na podium. To niezbyt chwalebny rekord, zwłaszcza że Hulkenberg udowodnił, że potrafi wygrywać – zwyciężając w 24-godzinnym wyścigu Le Mans.

Najwyższą lokatą wywalczoną przez niego w wyścigu F1 była czwarta pozycja. Wielokrotnie ocierał się o podium, które odbierały mu popełnione na torze błędy lub zawodność prowadzonych przez niego bolidów. W trakcie całej kariery reprezentował ekipy środka stawki, których forma, czy brak odpowiednich narzędzi do pracy, nie pozwalała na odpowiedni rozwój umiejętności i talentu Niemca. Tego Hulkenbergowi z pewnością nie brakuje – jest szybki i zdolny, posiadający solidne rzemiosło wyścigowe. Potrafi się ścigać i potrafi zwycięsko wychodzić z walk o pozycję na torze. Nie był jednak na tyle niezawodny i regularny, by uzyskać możliwość startów z jednej z najlepszych ekip.

Początki Hulkenberga w F1 były obiecujące i wiele wskazywało na to, że czeka go wspaniała, pełna zwycięstw kariera. Niestety nie zawsze dostajemy to, czego bardzo pragniemy.

AT&T Williams

Niemiec swoją przygodę z Formułą 1 rozpoczął w 2010 roku od startów w ekipie Williamsa, gdzie u boku Rubensa Barrichello miał szlifować dostrzeżony we wcześniejszych seriach talent. Ten brazylijski i bardzo doświadczony kierowca był doskonałym mentorem dla młodego debiutanta, który mógł liczyć na wiele cennych lekcji i wskazówek. Nico skorzystał z nich bardzo szybko, zwyciężając sobotnie kwalifikacje przed GP Brazylii na torze Interlagos. Nie był jednak w stanie utrzymać tej pozycji w niedzielnym wyścigu, w którym zajął ostatecznie ósmą lokatę. Mimo tego został okrzyknięty młodą gwiazdą F1 i zaczęto baczniej przyglądać się jego poczynaniom na torze.

Wszystko, co dobre skończyło się w momencie, gdy zespół Williams zdecydował się na podpisanie kontraktu z Pastorem Maldonado, który zastąpił Hulkenberga w 2011 roku. Być może właśnie to wydarzenie wywołało krach w głowie młodego i ambitnego kierowcy. Podcięto mu skrzydła, które znacznie rozwinęły się po zdobyciu pierwszego pola startowego w swoim pierwszym sezonie w F1. Nie miał jeszcze odpowiednio dużego doświadczenia oraz znajomości najszybszych samochodów świata, ale z pewnością miał aspiracje, marzenia i wiele motywacji do ich realizowania, co chociaż po części rekompensowałoby jego braki. Spotkało go niestety wielkie rozczarowanie – bolesne tym bardziej że przyczynił się do tego zespół, który otworzył mu drogę do wymarzonej serii wyścigowej.

Force India i Sauber

Po tym, jak zabrakło dla niego miejsca w stawce na rok 2011, spędził go jako kierowca rezerwowy w ekipie Force India. Pozycja ta umożliwiła mu pozostanie w padoku F1 i w jej środowisku oraz dała szansę na powrót do startów w przyszłym sezonie.

Hulkenbergowi udało się ponownie zasiąść do bolidu w 2012 roku. Niestety zawiódł pokładane w nim nadzieje i przejechał bardzo przeciętny sezon, a jego najlepszą wywalczoną pozycją było czwarte miejsce podczas GP Belgii. Ukończył zmagania na 11. miejscu w klasyfikacji generalnej.

Szansą na zrehabilitowanie się po nieudanych występach było podpisanie kontraktu z ekipą Sauber w 2013 roku. Szwajcarski zespół miał za sobą dosyć udany sezon, co było doskonałą wiadomością dla Hulkenberga, który chciał powrócić do grona pretendentów do zajmowania najwyższych lokat. Nie spodziewał się, że forma Saubera w przeciągu kilku miesięcy będzie w stanie tak drastycznie się obniżyć. Nadeszło kolejne rozczarowanie. Marzenia o dobrych wynikach okazały się wydmuszką. W trakcie sezonu na jaw wyszły również problemy finansowe ekipy, przez które wstrzymano wypłaty pensji wielu pracownikom, w tym także kierowcom. Pod koniec sezonu sytuacja ta poprawiła się, ale Hulkenberg był zbyt zawiedziony, by zdecydować się na kontynuację przygody z Sauberem.

W roku 2014 powrócił do Force India. Pozostał w tym zespole do końca sezonu 2016. Te trzy lata przyniosły Niemcowi najwięcej szans na zdobycie wymarzonego podium, zwłaszcza ostatni rok, kiedy przez pierwszą część sezonu spisywał się bardzo dobrze. Był w stanie wywalczyć wysokie pozycje w kwalifikacjach i dowozić je do mety w niedzielnym wyścigu, jednak za każdym razem w układance „podium” brakowało jednego, decydującego elementu. Wraz z kolejnymi wyścigami stawało się jasne, że ekipa Force India zmaga się z coraz większymi problemami. Pogarszała się forma zespołu, wzrosła również awaryjność bolidów. Na dodatek Hulkenberg zaczął przegrywać ze swoim partnerem z ekipy, Sergio Perezem, którego zdołał jednak ostatecznie pokonać i uplasować się wyżej od niego w końcowej klasyfikacji.

Kolejny sezon spisany na straty. Brak podium. Znów starty w pechowym zespole środka stawki. Do Nico przyklejono już łatkę „średniak” i powoli zapominano o jego dawnych sukcesach. Spektakularne pole position z Brazylii odeszło w niepamięć. Niemiec „odbił” sobie to, decydując się na start w 24-godzinnym wyścigu Le Mans w 2015 roku. Zwyciężył. Więc jednak to potrafi. Tylko dlaczego nie udaje mu się to w Formule 1?

Renault

Z pomocą miał przyjść mu powrót do Formuły 1 francuskiego zespołu Renault. Włodarze skwapliwie i szumnie zapowiadali wielki plan odbudowy i rozwoju ekipy, która w ciągu trzech lat miała stać się czwartą siłą w stawce. Mieli zaopatrywać inne zespoły w najlepiej skonstruowane i niezawodne silniki. Kierowcy otrzymają samochód, którym będą mogli walczyć o zwycięstwa. Wizja tej idylli była kusząca, a obietnice wydawały się mieć pełne pokrycie.

Dla Hulkenberga była to ostatnia szansa na wywalczenie miejsca na podium. Podpisał kontrakt z Renault na sezon 2017, chcąc także pomóc zespołowi w osiągnięciu tych ambitnych celów.

Pierwszy rok startów dla tego zespołu był obiecujący. Skompletowali dobry skład kierowców – obok Hulkenberga zasiadł Hiszpan Carlos Sainz, a wspólnie zgromadzone punkty pozwoliły Renault zająć 6. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Wszystko zdawało się podążać w dobrym kierunku. Do czasu, gdy zorientowano się, że 3-letni plan powrotu posiada spore mankamenty, a na naprawienie go było już za późno.

W 2018 roku zespół osiągnął zamierzony cel, będąc czwartą ekipą tamtego sezonu. Nie był to jednak udany rok dla Hulkenberga. W trakcie kolejnych wyścigów na jaw zaczęły wychodzić skłonności Niemca do popełniania niespotykanych u niego wcześniej błędów. Zdołał pokonać swojego kolegę z ekipy i być wyżej w klasyfikacji, ale zdał sobie też sprawę, że wizja stanięcia na podium stała się bardzo odległa.

Sezon 2019 okazał się sezonem do zapomnienia. Pokład statku o imieniu Renault zaczął bardzo szybko nabierać wody. Obietnice zwycięstw umarły śmiercią tragiczną, osiadając na mieliźnie. Zespół stracił kolejnego klienta na swoje silniki – tym razem zrezygnował z nich McLaren, który zdecydował się na powrót do jednostek Mercedesa. Co gorsza, awaryjność w tym roku znacząco wzrosła, a obecna konstrukcja bolidu jest najgorszą od czasu powrotu Renault do Formuły 1.

Hulkenberg musiał definitywnie pożegnać się z marzeniem o podium. Nie spodziewał się jednak, że w sierpniu tego roku być może przyjdzie mu także pożegnać się z Formułą 1, ponieważ zespół potwierdził podpisanie kontraktu z Francuzem Estebanem Oconem na przyszły sezon.

Rozpoczęły się poszukiwania wolnego fotela wyścigowego w innych zespołach. Pod uwagę brana była ekipa Haas, a także Alfa Romeo. Wizję ponownych startów w Williamsie Hulkenberg wykluczył niemal od razu. Ekipa ta zniszczyła już niejeden powrót…

Gdy rynek transferowy został rozwiązany, a wszystkie składy potwierdzone, dla Niemca przyszedł czas na ostateczne rozstanie się z królową sportów motorowych. Głosy na temat zakończenia jego przygody z F1 są podzielone – wiele osób uważa, że Hulkenberg zwyczajnie nie zasługuje na dalsze starty w najlepszej kategorii wyścigowej świata. Inni żałują, że losy tego zawodnika potoczyły się w taki sposób i nadal chcą wierzyć w jego powrót do padoku w przyszłości.

Co o swojej sytuacji mówi sam kierowca?

"Niczego nie żałuję. Pogodziłem się z tym, co się stało i cieszę się z tego, co osiągnąłem przez ten czas. Nie odchodzę na emeryturę. Nadal jestem kierowcą. Nie mam przeczucia, że odchodzę z Formuły 1 na zawsze. Może nie będę startował w 2020 roku, ale jeśli tylko pojawi się okazja, będę gotowy, by zasiąść za kierownicą."

Ostatni wyścig

Tegoroczna Grand Prix Abu Zabi była pożegnalnym wyścigiem dla niemieckiego kierowcy.

Sobotnie kwalifikacje, które zakończyły się awansem do Q3, napawały nadzieją na dobry wynik w niedzielę. Zabrakło bardzo niewiele, a Hulk zakończyłby rywalizację na dziesiątym miejscu. Ostatni punkt, jaki mógł zdobyć w swojej karierze, odebrał mu Carlos Sainz, dawny kolega z ekipy, który przeprowadził skuteczny atak wyprzedzania na ostatnich metrach wyścigu.

Podczas tego weekendu Nico przemierzał padok z uśmiechem na twarzy. Otrzymał wiele ciepłych słów od swoich fanów, a zespół przygotował dla niego wspaniałą niespodziankę. Pozując do zbiorowej fotografii, wszyscy członkowie ekipy, na czele z drugim kierowcą Danielem Ricciardo, ubrali blond peruki z charakterystyczną dla Hulkenberga fryzurą.

Nie obyło się również bez oficjalnych pożegnań najważniejszych osób w zespole Renault.

"Nico jest kierowcą, który potrafi pracować. Jest konkretny, chce się ścigać i rozwijać, co bardzo nam pomogło. Jego opinie dotyczące odczuć z jazdy bolidem były wyjątkowe i nawet po złym wyścigu był w stanie dostarczyć konstruktywny feedback. Jego wiedza techniczna była dla nas niezwykle ważna. Warto go słuchać, gdy ma coś do powiedzenia" – powiedział Alan Permane, dyrektor sportowy Renault.

Inżynier wyścigowy Hulkenberga, Mark Slade podsumował swoją trzyletnią współpracę z niemieckim kierowcą: "Kiedy Nico dołączył do nas w 2017 roku, pomógł nam osiągnąć wyższy poziom. Niemal z dnia na dzień zaczęliśmy liczyć się w stawce i ponownie działać jako wielki zespół. Jest inteligentny i skuteczny, ma szczególne poczucie humoru. Mieliśmy razem świetne wyścigi, a praca z nim była przyjemnością. Powiedziałbym, że jest w ścisłej czołówce kierowców, z którymi współpracowałem. Czuł się częścią naszego zespołu i naprawdę angażował się w jego rozwój, co było bardzo dobrym uczuciem."

Hulkenbergowi dziękował również szef Renault, Cyril Abiteboul: "Nico odegrał kluczową rolę w naszych postępach w Formule 1. Potrzebowaliśmy kierowcy z doświadczeniem i dojrzałością. Zakończenie współpracy z nim nie było łatwą decyzją, ponieważ ma on wiele silnych atutów: jest świetnym kierowcą, zawsze zmotywowanym i szukającym kolejnych rozwiązań. Życzymy mu powodzenia w przyszłości i szczerze dziękujemy za jego ogromny wkład w zespół Renault wniesiony w ciągu ostatnich trzech lat."

Renault F1 Team