Niepewna przyszłość wyścigu w Melbourne

Max Verstappen - Red Bull Racing Honda / © Getty Images / Red Bull Content Pool

Organizatorzy zawodów w Australii potwierdzili, iż potencjalne odwołanie przyszłorocznego Grand Prix może poskutkować trwałym wypadnięciem tej rundy z kalendarza Formuły 1.

Królowa motorsportu ostatni raz rywalizowała na ulicznym torze w Melbourne w sezonie 2019, a kolejne dwie edycje tego wydarzenia zostały odwołane wskutek ogólnoświatowej pandemii koronawirusa i lokalnych obostrzeń, które uniemożliwiły zorganizowanie weekendu GP.

W międzyczasie nitka Albert park została poddana kilku modyfikacjom, a największe zmiany pojawiły się w sekwencji zakrętów 9-10, gdzie dotychczasowa szykana została zastąpiona szybkim odcinkiem. W praktyce ma to zwiększyć liczbę manewrów wyprzedzenia w tym fragmencie oraz na dohamowaniu do zakrętu numer 13, który został poszerzony wraz z dodaniem charakterystycznego pochylenia.

Wszystkie te prace mogą jednak zakończyć się sporym fiaskiem, ponieważ jeśli Australia w przyszłym roku ponownie nie zdoła ugościć u siebie najwyższej kategorii wyścigowej na świecie, to wówczas niewykluczony jest scenariusz, według którego F1 zerwie na stałe umowę z lokalnymi promotorami.

„Dla Melbourne będzie to bez wątpienia być albo nie być, ponieważ wiele innych krajów konkuruje obecnie o wejście do kalendarza F1, a przy tak dużej konkurencji cierpliwość zarządców serii może się w końcu skończyć” - przyznał Andrew Westacott, prezes Australian Grand Prix Corporation.

„Jeżeli dojdzie do sytuacji, w której nie będziemy w stanie zorganizować wydarzenia w sezonie 2022, to władze F1 będą miały pełne prawo, aby poszukać alternatywy dla naszego Grand Prix. Jestem jednak dobrej myśli, ponieważ minister sportu, Martin Pakula, deklaruje pełne wsparcie dla organizacji tej imprezy w przyszłym roku.”

Image: © Getty Images / Red Bull Content Pool