Opóźniony sezon Formuły E może pomóc Nissanowi w zminimalizowaniu strat

Sebastien Buemi - Nissan e.dams / © Formula E

Opóźnienie sezonu Formuły E może pomóc Nissanowi w zminimalizowaniu strat związanych z brakiem zmiany jednostki napędowej przed startem tegorocznej kampanii. Przy pozostawieniu obecnej specyfikacji podwozia możliwości silników będą głównym wyznacznikiem poprawy osiągów.

Jedynie dwie ekipy zdecydowały się kontynuować ściganie bolidem z sezonu szóstego. Zgodnie z nowymi regulacjami zespoły mogą homologować nową jednostkę napędową i ścigać się z nią przez dwie pełne kampanie, aż do przejścia na trzecią generacją maszyn.

Inną filozofię zastosowały zespoły Nissan e.dams i DS Techeetah, które zdecydowały się na wprowadzenie nowych jednostek w okolicy kwietnia, aby mieć pewność, że ich silniki sprostają dwóm sezonom w tej samej specyfikacji. Przyczyną takich działań jest także kryzys z sytuacją pandemiczną.

Sebastien Buemi przyznał, że przy obowiązujących regulacjach zespół chce mieć pewność co do osiągów homologowanego silnika. Wspomina on również, iż trudna jest poprawa tempa bolidu, przy zmianach samych ustawień podwozia.

"Jestem pewny siebie, ponieważ zamierzamy homologować ten samochód na dwa lata i nie chcemy się z tym śpieszyć, by potem dowiedzieć się, że coś jest nie tak" - powiedział Sebastien Buemi.

"Należy pamiętać, że obecnie bardzo trudno jest znacznie zwiększyć osiągi. Przepisy są stałe i od pewnego czasu zajmujemy się silnikami."

"Jak widzieliśmy, dwie dziesiąte to duża różnica, ale dwie dziesiąte wydajności są bardzo trudne do znalezienia. Dlatego wolę być w pełni gotowy, gdy już to (silnik - przyp. red.) wprowadzimy i jestem pewien, że wszystko będzie dobrze, podobnie jak u ekipy DS" - dodał kierowca zespołu Nissan e.dams.

Po zakończeniu zeszłorocznej kampanii na drugim miejscu w klasyfikacji zespołów możemy spodziewać się, że z nową jednostką napędową kierowcy Nissana będą walczyli o pierwszy tytuł mistrza świata Formuły E.

Image: © Formula E