Pozew przeciwko ekipie Haasa. Mazepin: Idziemy do sądu

Nikita Mazepin / © Haas F1 / LAT Images

Nikita Mazepin, były kierowca ekipy Gene’a Haasa, pozywa zespół za niewypłacone wynagrodzenie, które, jak twierdzi, według kontraktu należy mu się za rok 2022.

Po nieudanym sezonie 2021 rosyjski kierowca zamierzał kontynuować swoją jazdę w ekipie Haasa, licząc na zdobycie swojego pierwszego w karierze punktowego finiszu. Rosyjska agresja na Ukrainie rozwiała jednak jego marzenia. Firma sponsorująca jego stajnie oraz zapewniająca mu w niej miejsce – Uralkali, znalazła się na europejskiej liście sankcji, co zakończyło dotychczasową karierę Rosjanina w Formule 1.

„Kiedy umowa została rozwiązana, Haas zalegał z wypłatą mojej pensji za 2022 rok. I nadal tego nie zrobili” – wyjaśnił Mazepin.

„Mówię tylko o tym, że zobowiązania zawarte w umowie nie zostały spełnione.”

Mazepin podkreślił również, że jego kontrakt z ekipą Haasa nie był w żaden sposób powiązany z umową sponsorską firmy Uralkali, posiadaną przez ojca Nikity.

„Trzeba zrozumieć, że mieliśmy dwa niezależne kontrakty. A zerwanie umowy ze sponsorem tytularnym nie miało bezpośredniego wpływu na moją przyszłość w zespole” – podkreślił.

„Ekipa podjęła więc dwie odrębne decyzje. Nie widziałem swoich pieniędzy, więc idziemy do sądu” – dodał Mazepin.

Rosyjski kierowca jest dodatkowo oburzony faktem, że według jego źródeł organizator Grand Prix w Soczi otrzymał rekompensatę za odwołanie wyścigu. Z uwagi na to twierdzi, że zachowanie jego byłego składu jest złe, a Haas „nie powinien tak szaleć.”

Warto dodać, że na niekorzyść Mazepina działa fakt, iż sam znalazł się na liście osobistych europejskich sankcji, za bliskie związki z rządem Putina.

Image: © Haas F1 / LAT Images