Racing Point zamierza wprowadzić tylko jeden pakiet poprawek w sezonie 2020

Sergio Perez - BWT Racing Point F1 Team / © Motorsport Grand Prix

Andrew Green, dyrektor techniczny zespołu Racing Point, potwierdził zamiar wprowadzenia w sezonie 2020 tylko jednego pakietu poprawek do bolidu R.P.20.

Tegoroczny sezon ruszy już za niespełna dwa tygodnie. Ponad trzymiesięczne opóźnienie startu kampanii spowodowane było globalną pandemią COVID-19, która zmusiła włodarzy F1 do zrekonstruowania całego kalendarza wyścigowego. 

Zespoły także nie miały łatwego zadania, bowiem prace na ewentualnymi poprawkami musiały zostać wstrzymane przez nakaz zamknięcia fabryk, a kierowcy imali się wszelkich zajęć, jak np. simracing, dzięki którym mogliby podtrzymywać swoją formę, choć z pewnością nie był to tak dobry trening, jak jazda po fizycznym torze.

Część ekip, zwłaszcza tych bogatszych, zdołała wytężyć swoje siły i opracowały szereg nowinek, które zadebiutują w ich konstrukcjach już podczas pierwszego wyścigu sezonu, 5 lipca w Austrii. Mają one także zamiar wprowadzania kolejnych ulepszeń w trakcie trwania kampanii.

Są jednak zespoły, którym pandemia koronawirusa mocno pokrzyżowała zakładane wcześniej plany rozwojowe samochodu. Jednym z nich jest Racing Point, który w trakcie sezonu dokona tylko jednego uaktualnienia swojej konstrukcji R.P.20. Potwierdza to Andrew Green, dyrektor techniczny.

„Mieliśmy duży przegląd strategii naszego rozwoju, odkąd wróciliśmy” – powiedział.

Racing Point, w pierwotnej wersji harmonogramu, planował swoje ulepszenia na szósty wyścig sezonu, czyli GP Hiszpanii. Ten oryginalny pakiet rozwojowy zostanie wprowadzony mniej więcej w połowie tegorocznych zmagań.

„Mieliśmy zestaw aktualizacji, które miały wejść podczas szóstego wyścigu »starego sezonu«. Przesunęliśmy wszystkie nasze prace o dziewięć tygodni. Dlatego nadal będziemy celować w te ulepszenia, które prawdopodobnie będą w połowie tego sezonu.”

Nowe przepisy dotyczące kształtu podłogi tylnej części samochodu (zostanie zmniejszona jej powierzchnia, co w ostatecznym rozrachunku wyraźnie zmniejszy poziom docisku, w celu ochrony opon Pirelli przed nadmiernym zużyciem) wejdą w życie już w przyszłym sezonie. Zmiany te zmusiły Racing Point do ponownego przeanalizowania swoich priorytetów na rok 2021.

„Poza tym, skupiliśmy się na przyszłorocznym samochodzie” – dodał Green.

„To ogromna zmiana. Bardzo niewielka w stosunku do podłogi, ale ma dość znaczący wpływ na osiągi bolidu.”

„To nie jest tylko przebudowa podłogi, to przebudowa niemal całej aerodynamiki od przodu do tyłu. Dlatego dość szybko stało się jasne, że musimy poświęcić więcej uwagi na 2021 roku.”

Zdaniem Greena, plany dalszych ulepszeń nie mają w tej chwili zbyt dużego znaczenia, zwłaszcza, iż wciąż nie wiadomo, jak będzie wyglądać pozostała część sezonu i który tor będzie gościł dziewiątą tegoroczną rundę mistrzostw świata.

„Siedząc teraz tutaj, nie mamy widoczności poza około ośmioma wyścigami. Dlatego nierozsądnie byłoby zamierzać dużą aktualizację na wyścig numer dziewięć, ponieważ nie wiemy, jaki to będzie wyścig, gdzie on się odbędzie i kiedy.”

Racing Point nie jest jedynym zespołem, który może uaktualnić swój bolid tylko raz w trakcie sezonu. Obecny kryzys związany z pandemią COVID-19 dotknął przede wszystkim mniej zasobne ekipy – niektórym z nich, np. Williamsowi, groziło nawet ryzyko konieczności opuszczenia stawki F1 z w powodu poważnych kłopotów finansowych.

Sezon ten, mimo wyjątkowych okoliczności, w jakich zostanie rozegrany, nadal może być koncertem tylko trzech czołowych ekip, zaś za jego kulisami toczyć się będzie walka o przetrwanie i zbliżenie się do wciąż nieosiągalnego dla wielu „szklanego sufitu” F1.

Image: © Motorsport Grand Prix