Red Bull broni Verstappena i potępia hejt wymierzony w zespół

Max Verstappen - Oracle Red Bull Racing / © Getty Images / Red Bull Content Pool

Red Bull wydał oświadczenie w sprawie wydarzeń z końcówki Grand Prix Sao Paulo. W opublikowanym komunikacie zespół przyznał, że „rozumie” uzasadnienie Maxa Verstappena, który nie oddał pozycji Sergio Perezowi, mimo iż był o to proszony przez radio.

Od niedzieli pojawiają się spekulacje, że zachowanie dwukrotnego mistrza świata mogło mieć związek z kwalifikacjami do Grand Prix Monako, w których Perez miał rzekomo celowo rozbić swój bolid, aby utrzymać lepszą pozycję od zespołowego partnera. Dlatego też Verstappen w ramach rewanżu nie przepuścił Meksykanina. Red Bull nie odniósł się konkretnie do tych plotek.

Prośba do Verstappena w końcówce rywalizacji na torze Interlagos miała swoje uzasadnienie – drugi z kierowców Red Bulla potrzebował jak najlepszego wyniku, by pozostać w tabeli nad swoim rywalem w walce o wicemistrzostwo, Charlesem Leclerkiem. Nieposłuszeństwo Holendra, który już dawno zapewnił sobie mistrzostwo, sprawiło, że Monakijczyk i Meksykanin zrównali się punktami.

Bezpośrednio po wyścigu szef Red Bulla, Christian Horner, odbył ze swoimi kierowcami rozmowę, a w czwartek austriacka stajnia wydała oświadczenie dotyczące wydarzeń na Interlagos. Zespół przyznał, że „zaakceptował uzasadnienie Maxa”, lecz nie podał przy tym żadnych szczegółów. W komunikacie potępiono także wszelkie obraźliwe komentarze i obelgi, z jakimi spotkał się Red Bull po feralnym zakończeniu GP Sao Paulo.

„Jako zespół popełniliśmy w Brazylii kilka błędów” – można przeczytać w oświadczeniu. „Nie przewidzieliśmy sytuacji, która wydarzyła się na ostatnim okrążeniu i nie uzgodniliśmy przed wyścigiem strategii w przypadku takiego scenariusza.”

„Niestety, Max został poproszony o oddanie pozycji dopiero na ostatnim zakręcie i nie zostały mu przekazane wszystkie niezbędne informacje. To postawiło Maxa, który zawsze był otwartym na współpracę i uczciwym zespołowym graczem, w niezręcznej sytuacji i z krótkim czasem na reakcję, co nie było naszym zamiarem.”

Nie jest to do końca prawdą, ponieważ nawet w transmisji na żywo realizator puścił ten komunikat do Verstappena kilkadziesiąt sekund wcześniej, niż gdy Holender pokonywał ostatni zakręt wyścigu. Wtedy kierowca otrzymywał już ponowne prośby o zamianę pozycji.

„Po wyścigu Max otwarcie i szczerze wyjaśnił sprawę, a zespół pozwolił obu kierowcom rozwiązać wszelkie nierozstrzygnięte kwestie i rozwiać wątpliwości. Akceptujemy przedstawione przez Maxa rozumowanie, a rozmowa ta była osobista i pozostanie prywatna. Nie będzie żadnych dalszych komentarzy w tej sprawie.”

W komunikacie ekipa z Milton Keynes odniosła się również do naruszeń w mediach społecznościowych, które były pokłosiem incydentu w Brazylii.

„Wydarzenia, które nastąpiły później, są całkowicie nieakceptowalne. Obraźliwe zachowanie w internecie wobec zespołu, Maxa, Checo i ich rodzin jest szokujące oraz przygnębiające. Niestety jest to coś, z czym musimy borykać się w tym sporcie, i to z zasmucającą regularnością.”

„Nie ma na to miejsca w wyścigach ani w społeczeństwie. Musimy robić wszystko, aby to powstrzymać. Groźby śmierci i inne formy hejtu w stosunku do członków naszej rodziny Red Bulla są godne ubolewania. Chcemy, by nasz sport był przestrzenią bezpieczną dla każdego i by każdy mógł się nim cieszyć. Wszelkie obelgi i nadużycia muszą się skończyć.”

Image: © Getty Images / Red Bull Content Pool