Renault i Ferrari przejadą sezon na wstępnych wersjach swoich silników

Esteban Ocon - Renault DP World F1 Team / © Renault Sport

Zespoły Ferrari oraz Renault do końca obecnego sezonu będą wykorzystywać silniki pozbawione jakichkolwiek ulepszeń i pozostaną w wyjściowej specyfikacji.

Kryzys związany z epidemią koronawirusa zmusił FIA do szukania oszczędności na wielu polach. Jednym z takich sposobów jest ograniczenie rozwoju wybranych elementów samochodu w trakcie sezonu. W praktyce ograniczenie takie ma być realizowane w ten sposób, że każdy z czterech producentów będzie musiał zakończyć sezon z silnikiem w takiej specyfikacji, jaką dostarczył na pierwszy weekend wyścigowy sezonu.

Konsekwencje takiego zapisu regulaminowego okazały się wyjątkowo dotkliwe dla Ferrari oraz Renault. Obaj producenci nie przygotowali na czas pakietów poprawek dla swoich jednostek napędowych, co oznacza, że zarówno silnik Renault E-Tech 20 stosowany w Renault i McLarenie, jak i Ferrari Tipo 065, napędzający samochód Ferrari, Haasa i Alfa Romeo, pozostaną do końca sezonu pozbawione poprawek.

"Mamy te same silniki, które mieliśmy wtedy w Australii. Zamknęliśmy fabrykę na długo, więc mieliśmy bardzo mało czasu na rozwój konstrukcji. Nie wprowadziliśmy nic nowego, a teraz jednostka napędowa jest zamrożona na ten sezon" - powiedział szef zespołu Ferrari, Mattia Binotto i dodał: "Wiem, że inni producenci mieli możliwość kontynuowania prac rozwojowych i zdajemy sobie sprawę, że będą mieli przewagę. W naszym przypadku jest to element kompromisów, na które musieliśmy pójść w okresie zamknięcia fabryki, myśląc o dobru całego sportu."

Cyril Abiteboul z kolei oświadczył, że przeszkodą w opracowaniu modyfikacji tegorocznego silnika były głównie czynniki natury finansowej.

"Mówimy o dużej redukcji wpływów z nagród, rozmawiamy także ze sponsorami, którzy są bardzo lojalni, ale każdy z nich stoi w obliczu wyzwań we własnym zakresie. Musieliśmy podjąć pewne decyzje, a jedną z nich jest wstrzymanie rozwoju silnika."

Szef zespołu Renault dodał, że wszyscy w fabryce Renault liczyli, iż tegoroczna jednostka napędowa pomoże francuskiej ekipie powrócić na szczyt Formuły 1. Jednakże takie aspiracje wymagają kompleksowego rozwoju zarówno silnika, jak i samochodu, a z tym, jak do tej pory fabryka w Enstone miała problemy.

"Myślę, że jeśli chodzi o silnik, to dokonaliśmy znacznych postępów - są one widoczne i akceptowane. Musimy teraz skupić się na bolidzie. Jeśli wrócimy do sezonu 2018, to owszem, zajęliśmy czwarte miejsce w mistrzostwach, było jednak jasne, że nie mogliśmy prowadzić rozwoju w takim tempie, by doścignąć najlepsze drużyny. Już wtedy było jasne, że McLaren znajduje się na krzywej wznoszącej. Musieliśmy wprowadzić szereg zmian, które doprowadziły nas do reorganizacji dużej części kadry zarządzającej działem technicznym w Enstone."

Producenci silników F1 będą mogli wprowadzić nową specyfikację jednostek napędowych na początku 2021 roku i będą mogli dokonać jednej aktualizacji dla każdego ważnego komponentu w tym roku i następnym roku - przed całkowitym zamrożeniem jednostek mocy w 2023 i 2024 r.

Image: © Renault Sport