Robin Frijns: Kwalifikacje nigdy nie były moim najmocniejszym punktem

Robin Frijns - Audi Sport Team Abt Sportsline / © Audi AG

Sześć pierwszych wyścigów, początku kampanii serii DTM, nie dały Robinowi Frijnsowi upragnionego zwycięstwa, choć aż cztery razy startował z pierwszego pola. Holender przyznał, że "kwalifikacje nigdy nie były moim najmocniejszym punktem", ale liczy, że w kolejnych rundach uda mu się jako pierwszemu minąć linię mety.

Robin Frijns był jednym z kilku kierowców z tegorocznej stawki DTM, który połączył swoje starty w niemieckiej serii wraz z wyścigami Formuły E. Frijns prócz startów na Lausitzring-Sprint, wystartował również w ostatnich wyścigach sezonu w Formule E. Tuż po ukończeniu drugiego wyścigu na ulicach Berlina, Holender przejechał trasę do oddalonego o zaledwie 150 km Lausitz, gdzie już następnego dnia rywalizował wraz z zespołem Audi Sport Team Abt Sportsline.

"To było dość męczące doświadczenie, zwłaszcza psychicznie. Raz jechałem jednym samochodem, po czym zmieniałem na zupełnie inny i tak z powrotem. Za każdym razem czułem się dosyć dziwnie i potrzebowałem kilku okrążeń, aby się ponownie wdrożyć" - przyznał Robin Frijns.

"Fizycznie czułem trochę bardziej lewy kciuk od jazdy w Formule E w Berlinie, gdzie mieliśmy dość dużo lewych zakrętów. To tylko przykład. Takie małe problemy są normalne, kiedy ma się tak wiele startów, prawie codziennie."

W związku ze startem w dwóch seriach wyścigowych Frijns oraz jego zespół mieli znacznie mniej czasu na przygotowanie samochodu przed weekendem na Lausitzring-Sprint.

"Przygotowania z pewnością nie były optymalne, w związku z krótkim czasem między wyścigami, ale zespół wykonał naprawdę świetną robotę, przygotowując samochód do weekendu bez mojego udziału. To dzięki nim podwójnie zdobyłem pierwsze pole startowe oraz kolejny raz stanąłem na podium. Dodatkowo ten krótki czas przed startami na Lausitzring zrekompensowaliśmy wcześniej, wykonując więcej prac przygotowawczych przed samym startem sezonu na Spa."

Holender odniósł się również do braku zwycięstwa w tegorocznym sezonie. Robin Frijns jak dotąd zwyciężył w czterech z sześciu sesjach kwalifikacyjnych, jednak sukcesy w porannych sesjach jeszcze nie zostały przekształcone w pierwsze zwycięstwo.

"Szczerze mówiąc, to trochę dziwna sytuacja. W przeszłości kwalifikacje nigdy nie były moim najmocniejszym punktem. Zawsze walczyłem z dobrym tempem w wyścigu, a teraz wydaje mi się, że jest zupełnie odwrotnie. Teraz jesteśmy naprawdę silni podczas krótkich przejazdów, ale nie wystarczająco szybcy przez cały dystans wyścigu. Jednak nie sądzę, że będzie to naszym problemem przez cały rok."

Kierowca Abt Sportsline liczy, że podczas kolejnych weekendów, na bardziej przyjaznym jego stylowi jazdy torach, będzie mógł osiągnąć jeszcze lepsze wyniki.

"W Spa wszyscy mieliśmy duże problemy z degradacją opon, a Lausitzring to tor o niskiej przyczepności. Myśle, że jeśli pojedziemy na inne tory, takie jak Assen, czy Zolder, to będę dobry na długich przejazdach. Mam jednak nadzieję, że w kwalifikacjach nadal pozostanę w czołówce."

"Zostało nam jeszcze sześć weekendów wyścigowych. Jestem optymistą i sądzę, że moje pierwsze zwycięstwo w DTM jest bardzo bliskie" - zapewnił kierowca Audi.

W zeszły weekend kierowca Audi był bardzo bliski swojego pierwszego zwycięstwa, jednak dwukrotnie musiał uznawać wyższość swoich rywali, dojeżdżając dwukrotnie na metę na trzeciej lokacie. Holender przed rundą na dłuższym odcinku toru Lausitzring liczył na więcej możliwości wyprzedzania, a także mniejszą degradację opon, jednak to nie przyniosło zysku.

Przed zawodnikami serii DTM obecnie dwa tygodnie przerwy przed powrotem do rywalizacji na torze Assen, gdzie po raz pierwszy w tegorocznej kampanii wyścigi na żywo obejrzą kibice.

Image: © Audi AG