Russell: Takim samochodem mogliśmy walczyć o zwycięstwo

George Russell - Mercedes-AMG Petronas Formula One Team / © Mercedes-AMG Petronas Formula One Team / LAT Images

George Russell uważa, że forma bolidu Mercedesa była w Singapurze na tyle dobra, by Srebrne Strzały mogły odnieść nawet zwycięstwo. Jednak wobec różnych problemów oraz błędów kierowcom niemieckiej ekipy nie było dane zaprezentować się w bezpośredniej walce o wygraną.

Młodszy z Brytyjczyków jeżdżących w Mercedesie zmagał się w kwalifikacjach z usterką hamulców, co przeszkodziło mu w awansie do finału czasówki. Dlatego też zespół zdecydował się na wymianę u swojego zawodnika jednostki napędowej, co wiązało się ze startem Russella z alei serwisowej zamiast z jedenastego pola.

Dzięki przyzwoitej jeździe na początku wyścigu oraz późniejszym awariom i kolizjom rywali reprezentant stajni z Brackley awansował o kilka pozycji, ale ryzykowna decyzja inżynierów o założeniu swojemu kierowcy pośrednich opon podczas jednej z wirtualnych neutralizacji okazała się zupełnie nietrafiona.

Russell był pierwszym z zawodników, którzy przesiedli się na slicki i przez pewien czas był jedynie punktem odniesienia dla innych ekip myślących o zmianie opon u swoich kierowców. Na ogumienie bez bieżnika było bowiem jeszcze kilkanaście minut za wcześnie.

„W tamtym momencie była to oczywiście całkowicie zła decyzja. Dopiero potem zaczęliśmy odnosić z niej korzyści” – powiedział 24-latek.

„Kiedy mieliśmy samochód bezpieczeństwa i restart, wyprzedziłem trzy samochody na jednym okrążeniu i byłem na jedenastym miejscu przed tym, jak wydarzył się ten incydent z Mickiem.”

Na czterdziestym okrążeniu Russell zjechał do prawej strony przed zakrętem numer jeden i zetknął się kołami z bolidem Haasa prowadzonym przez Niemca. Kontakt pomiędzy samochodami wymusił pit stop u obu kierowców z powodu przebitej opony. Przekreśliło to ich szanse na finisz w punktowanej pierwszej dziesiątce.

„Tak naprawdę nie wiem, co się wydarzyło w tej sytuacji z Mickiem. Czuję, że zostawiłem mu dużo miejsca. Prawdopodobnie skończylibyśmy w punktach, ponieważ mieliśmy w tym momencie dobre tempo.”

Słowa Brytyjczyka o dyspozycji auta potwierdziło też jego osiągnięcie z końcówki wyścigu. Zespół założył mu kolejny komplet opon, tym razem miękkich, dzięki czemu wywalczył najszybsze okrążenie. Nie otrzymał jednak za nie punktu, gdyż ukończył rywalizację na czternastej pozycji.

Drugi z kierowców Mercedesa, Lewis Hamilton, przez dłuższy czas walczył o podium z Carlosem Sainzem, ale po dwóch błędach finiszował dopiero na dziewiątym miejscu. Był to tym samym najgorszy występ niemieckiej ekipy w tym sezonie i to w weekend, w którym – jak podkreśla Russell – mieli bolid zdolny do walki o zwycięstwo.

„Na koniec przejechałem najszybsze okrążenie, szybsze o prawie dwie sekundy od pozostałych kierowców, więc cieszę się, że problemy z kwalifikacji zostały rozwiązane. Przywróciło mi to trochę pewności siebie. Nie straciłem formy, a słaba sobota nie wynikała z braku umiejętności czy czegoś takiego” – kontynuował 24-latek.

„Jednak i tak to wielka szkoda, bo w ten weekend mieliśmy samochód, którym mogliśmy wygrać wyścig.”

_„W tak długim i wymagającym sezonie musiała się zdarzyć taka runda, która nie poszła po naszej myśli, więc chcemy o niej zapomnieć i przenosimy się do Japonii. Mamy dużo pracy do wykonania przed Suzuką, ale dobrze było poczuć w Singapurze, że ten samochód ma potencjał”) – podsumował Russell.

Image: © Mercedes-AMG Petronas Formula One Team / LAT Images