Russell: Tor w Dżuddzie ma spore braki z punktu widzenia bezpieczeństwa

George Russell - Williams Racing / © Williams F1

Po pierwszym w historii Grand Prix Arabii Saudyjskiej George Russell uważa, że niektóre odcinki toru Jeddah Corniche wymagają przeprofilowania i poprawy pod kątem bezpieczeństwa.

Obiekt w Dżuddzie posiada fizyczne limity toru w postaci ścian oraz band i ma aż 27 zakrętów, w tym kilka tzw. „ślepych” oraz takich, w których kierowca nie może pozwolić sobie na zbyt szeroką jazdę, ponieważ skutkowałoby to kolizją.

Dodatkowo jest to jeden z najszybszych torów w kalendarzu F1, co w połączeniu z jego charakterystyką czyni go dosyć niebezpiecznym dla kierowców. Między innymi dlatego George Russell z Williamsa twierdzi, że niektóre części obiektu powinny zostać przebudowane tak, by zawodnicy czuli się na nim bardziej pewnie.

Na ocenę Brytyjczyka mógł też wpłynąć incydent, w wyniku którego przedwcześnie zakończył swój udział w niedzielnej rywalizacji. 23-latek na piętnastym okrążeniu został uderzony z tyłu przez rozpędzonego Nikitę Mazepina z Haasa, który, jadąc na końcu, nie widział, co dzieje się przed nim. Russell oraz reszta stawki zwolnili bowiem z powodu kontaktu Charlesa Leclerca z Sergio Perezem. Samochód Meksykanina obrócił się i ustawił w poprzek toru, co spowodowało całe zamieszanie.

„Mam na myśli to, że dla wszystkich kierowców to jest trudna sytuacja, kiedy pokonujesz zakręt na pełnym gazie i nagle jeden bolid jest ustawiony bokiem, wszędzie dymi z opon i nie wiesz, co się wydarzy” – powiedział kierowca z King’s Lynn.

„Można się wiele nauczyć z tego weekendu, jeśli chodzi o tego typu tory – dają niesamowicie dużo radości oraz emocji, są szybkie i ekscytujące podczas ścigania, ale brakuje im całkiem sporo z perspektywy bezpieczeństwa i ogólnego poziomu wyścigowego.”

„Zobaczymy, co wydarzy się w przyszłości, ogólnie można wyciągnąć z tej rundy wiele wniosków.”

Russell odważył się nawet na bardziej konkretną ocenę niż tylko ogólne sformułowania. W opinii reprezentanta Williamsa niektóre odcinki obiektu Jeddah Corniche wymagają przeprofilowania.

„Na zakrętach od 3 do 7 [na pierwszym okrążeniu] mieliśmy po prostu chaos, nic nie było widać, samochody były wszędzie. Jeszcze raz mówię, to świetny tor do jazdy, ale też trochę przepis na katastrofę. Tyle mogę o nim powiedzieć.”

„Zdecydowanie potrzebne jest ponowne przemyślenie niektórych odcinków i jeśli wrócimy w przyszłym roku – a tak się stanie – myślę, że jest kilka rzeczy, które trzeba zmodyfikować. Należałoby poprawić ślepe zakręty tak, by stały się prostsze, w przeciwnym razie to jest proszenie się o kolejne incydenty i kolizje.”

Zdanie kierowcy ekipy z Grove podzielił także Sebastian Vettel z Aston Martina, który po kontaktach z bolidem Yukiego Tsunody, a potem Kimiego Raikkonena, był zmuszony wycofać się z wyścigu z powodu uszkodzeń. Niemiec pokusił się też o ciekawe porównanie arabskiego obiektu ze znanym torem w Azji.

„Uważam, że to ekscytująca nitka, ponieważ ma dużo szybkich zakrętów, ale myślę, że sporo polegaliśmy też na własnych umiejętnościach oraz na szczęściu, gdy coś szło nie tak” – przyznał Vettel.

„Do kolizji naprawdę niewiele brakuje: kiedy się obracasz, nie możesz nic zobaczyć, a w kilku sytuacjach niebezpieczeństwo było naprawdę blisko.”

„Na przykład Suzuka to niesamowity tor, ale nie wybudowałbyś go ze ścianami po bokach. A to mniej więcej zrobili tutaj. To czyni ten obiekt wymagającym, ale jednocześnie bez sensu jest w tak wielu miejscach nie widzieć, dokąd się jedzie” – podsumował 34-latek.

Image: © Williams F1