Sainz po Grand Prix Miami: Nie mogłem jechać na sto procent

Carlos Sainz - Scuderia Ferrari / © Scuderia Ferrari

Carlos Sainz przyznał, że nie mógł pokazać pełni swoich możliwości podczas Grand Prix Miami, z powodu bólu, którego nabawił się podczas wypadku w piątkowym treningu.

Hiszpan był zmuszony przedwcześnie zakończyć piątkowe sesje, po tym, jak stracił panowanie nad swoim bolidem na dojeździe do wolnej szykany 14-15.

Wiele osób, w późniejszych etapach weekendu, krytykowało brak elastycznych barier Tecpro na tym odcinku toru, argumentując, że ochrona wykonana z betonu powoduje zwiększenie sił, z którymi kierowcy muszą się zmagać w wyniku uderzenia.

Kierowca Ferrari potwierdził, że po incydencie wciąż odczuwa dyskomfort w karku, co uniemożliwiło mu maksymalne forsowanie tempa na niektórych odcinkach toru i w wybranych etapach wyścigu.

„Balans był zły, bo nie mogliśmy nadążyć za Maxem i Red Bullem” – powiedział Carlos Sainz. „Pod koniec środkowej części sesji nie czułem się w stu procentach dobrze pod względem fizycznym.”

„Już na ostatnich pięciu okrążeniach zacząłem odczuwać ból w karku, a już i tak po piątkowej kraksie nie mogłem jechać na 100 procent.”

„Nie będę tego traktował jako wymówki, po prostu może brakowało mi dwóch ostatnich wyścigów, aby przyzwyczaić szyję i ciało do samochodów F1.”

„Oczywiście przez miesiąc nie przejechałem pełnego dystansu wyścigowego i prawdopodobnie to, w połączeniu z piątkowym wypadkiem, sprawiło, że nie byłem w stanie jechać na 100 procent aż do neutralizacji za samochodem bezpieczeństwa, mniej więcej od odcinka na średnich oponach.”

Sainz ostatecznie zajął trzecie miejsce za swoim kolegą z zespołu Charlesem Leclerciem i tryumfującym Maxem Verstappenem. Jest to trzecie podium Hiszpana w tym sezonie.

Kierowca Ferrari przez dużą część wyścigu musiał także bronić się przed atakami Sergio Pereza, który pod koniec wyścigu, oprócz przewagi wynikającej ze strugi powietrza, miał także korzyści wynikające z posiadania świeższego kompletu opon.

Image: © Scuderia Ferrari