Sainz: Wspólne z Charlesem prowadzimy zespół w dobrym kierunku

Carlos Sainz i Charles Leclerc - Scuderia Ferrari / © Scuderia Ferrari

Carlos Sainz uważa, że końcówka tegorocznego sezonu pokazała, iż Ferrari nie posiada obecnie wyraźnego lidera zespołu.

Hiszpan w momencie podpisania kontraktu z Włoską ekipą był skazywany na pożarcie przez Charlesa Leclerca, jednakże rzeczywistość w tym konkretnym przypadku okazała się zupełnie odmienna i korzystna dla nowego reprezentanta Scuderii.

Zawodnik z Madrytu dzięki solidnej jeździe na przestrzeni ostatnich miesięcy zdołał wywalczyć na koniec sezonu piątą lokatę, wyprzedzając tym samym o dwa miejsca swojego partnera z ekipy, który stracił do niego dokładnie 5,5 punktu w ostatecznym rozrachunku.

„Zawsze można spojrzeć na każdy wyścig z osobna i można dostrzec, że w niektórych rundach miało się szczęście, a w pozostałych nie. Jednakże po 22 eliminacjach wszyscy kończą zmagania na takim miejscu, na jakie zasłużyli" - przyznał Carlos Sainz w rozmowie dla Marci.

„Ferrari nie dba o to, który kierowca będzie z przodu. Priorytetem było dla nas zajęcie trzeciego miejsca wśród konstruktorów i co najważniejsze udało nam się ten plan zrealizować."

„Ferrari nie ma lidera, choć niewiele osób mi wierzy, a zostało to zademonstrowane pod koniec tegorocznego sezonu. Wraz z Charlesem tworzymy odpowiedni duet kierowców i odpowiednio prowadzimy zespół w dobrym kierunku. Uważam, że tak będzie dalej, a kwestia wyboru potencjalnego lidera pozostaje w rękach szefostwa."

„Ukończenie zmagań za czterema bolidami Red Bulla i Mercedesa, które są o sekundę szybsze, to zawsze pewne wyróżnienie. Bycie pierwszym z pozostałej części stawki zawsze jest symbolicznym osiągnięciem i dobrym prognostykiem na przyszłość."

Image: © Scuderia Ferrari