Schumacher pełen optymizmu przed kolejnymi rundami

Mick Schumacher - Haas F1 Team / © Haas F1 / LAT Images

Po awarii jednostki napędowej podczas Grand Prix Kanady, Mick Schumacher wciąż pozostaje bez punktów w tym sezonie. Niemiec ma jednak nadzieję, że uda mu się przełamać złą passę i wykorzystać w końcu potencjał samochodu przygotowanego przez zespół na ten rok.

W deszczowych kwalifikacjach na wyspie Notre-Dame 23-latek poprawiał się z okrążenia na okrążenie, co finalnie dało mu najlepszy rezultat w karierze – szóste pole na starcie. Początek wyścigu nie poszedł jednak po jego myśli: w drugim zakręcie wyprzedził go Esteban Ocon, a w nawrocie (zakręt numer dziesięć) znalazł się przed nim również George Russell.

Młodszy z kierowców Haasa jechał więc na ósmej pozycji i utrzymywał dobre tempo, broniąc się przed atakującym go Zhou Guanyu. Niestety, na dziewiętnastym okrążeniu silnik w bolidzie Schumachera odmówił współpracy, a inżynier nakazał mu zatrzymać bolid na poboczu w pobliżu zakrętów osiem i dziewięć. Zarówno Ocon, jak i Zhou ukończyli wyścig w pierwszej dziesiątce, co pozwala sądzić, że Niemiec także miał szanse zdobyć w Kanadzie punkty.

„Tak mi przykro, dobrze sobie radziłeś, Mick. Wykonałeś świetną robotę. Twój czas nadejdzie” – pocieszał kierowcę przez radio jego inżynier, Gary Gannon.

„Tak czy tak… dziękuję za ten weekend” – odpowiedział rozczarowany 23-latek.

Runda na torze w Montrealu do momentu awarii była najlepszym występem Schumachera w Formule 1. Pokazał, że drzemie w nim potencjał, a niektórzy skreślali go zbyt wcześnie. Tym razem przeszkodą okazała się usterka mechaniczna, na którą kierowca stajni z Kannapolis nie miał wpływu. Udane kwalifikacje bez ukończenia wyścigu z punktami syn siedmiokrotnego mistrza świata porównał do zrobienia „ciasta bez lukru”.

„To dość denerwujące, ponieważ myślę, że mieliśmy dobry samochód i świetne tempo” – ocenił Schumacher.

„Jestem pewien, że punkty w tym sezonie to byłaby fajna nagroda za naszą ciężką pracę, ale musimy poczekać dłużej.”

Blisko finiszu w pierwszej dziesiątce 23-latek był także w Miami i Hiszpanii, ale w tych wyścigach nie udało się osiągnąć sukcesu z powodu kolizji z Sebastianem Vettelem (USA), natomiast w Barcelonie zawiodła strategia zespołu. Mimo to młody reprezentant Haasa wciąż stara się szukać pozytywów w swoich występach.

„Ostatnio przeszliśmy przez kilka trudnych wyścigów, ale to nie był pierwszy weekend, w którym dobrze sobie radziliśmy” – kontynuował Niemiec.

„Nie mieliśmy żadnych problemów z samochodem, byliśmy w stanie czuć się komfortowo w każdej sytuacji. Wiedzieliśmy też, że mamy dobre tempo.”

„To oczywiście bardzo frustrujące, ale takie rzeczy się zdarzają. To jest Formuła 1, wszystko jest na granicy. Musimy przełknąć tę gorzką pigułkę, znowu mamy mnóstwo pozytywów, które możemy wyciągnąć z tego weekendu. Jestem naprawdę podekscytowany następną rundą.”

Jedenaste miejsce na otwarcie sezonu w Bahrajnie to najlepszy jak na razie wynik Schumachera. Poprawa tego rezultatu i ewentualne zdobycze punktowe w kolejnych wyścigach będą działały na korzyść Niemca w negocjacjach kontraktowych z Haasem. Przyszłość kierowcy w F1 w kampanii 2023 jest bowiem wciąż niepewna.

„Mam nadzieję, że w końcu to my będziemy mieć szczęście” – podsumował krótko 23-latek.

Image: © Haas F1 / LAT Images