Skrócony format weekendu może stać się standardem w F1

GP Turcji 2020 / © Alfa Romeo Racing Orlen

Chase Carey zapowiedział, że Formuła 1 będzie dążyć w najbliższych latach do organizacji 24 rund w sezonie, co może oznaczać stopniowe odejście od tradycyjnego, trzydniowego formatu weekendu wyścigowego. 

Prowizoryczny kalendarz na sezon 2021 przewiduje organizację 23 Grand Prix. Dyrektor generalny Liberty Media przyznał jednak, że w ciągu najbliższych lat, liczba ta może jeszcze wzrosnąć. Taka sytuacja rodzi jednak szereg trudności, związanych głównie z transportem sprzętu i personelu, a także organizacją trzech wyścigów odbywających się na przestrzeni trzech kolejnych tygodni. Należy więc spodziewać się, że jedynym rozwiązaniem umożliwiającym realizację tych ambitnych planów, będzie skrócenie przynajmniej części weekendów do formatu dwudniowego, podobnie jak miało to miejsce w tym sezonie na torze Imola.  

„Spoglądając poza sezon 2021, czujemy wielką radość i ekscytację związaną z organizacją wyścigów Formuły 1 na całym świecie” - powiedział Chase Carey. 

„Wiele miejsc, w których gościliśmy w tym roku, wyraziło chęć organizacji kolejnych tego typu wydarzeń, a zainteresowanie innych krajów jest większe niż kiedykolwiek.” 

„Spodziewamy się, że w najbliższych latach kalendarz mistrzostw świata będzie składał się z 24 rund. Część z nich będzie prawdopodobnie rotowana, aby można było wprowadzić nowych partnerów. Roszady te będą jednak ograniczone, ponieważ naszym priorytetem jest długoterminowa współpraca.” 

Jak jednak zauważył szef ekipy AlphaTauri, Franz Tost problemem przy tak napiętym harmonogramie, problemem będzie nie tylko dostarczenie na czas sprzętu, ale także bardzo długi czas, jaki członkowie zespołów spędzą daleko od swoich rodzin. 

„Uważam, że to, co znajduje się w prowizorycznym kalendarzu jest absolutnym limitem” powiedział Austriak. 

„Nie możemy zapominać, że ludzie będą niekiedy trzy tygodnie poza domem. To naprawdę długo.” 

W podobnym tonie wypowiedział się także Fred Vasseur. 

„Potrójne weekendy są głównym problemem, ale jeżeli w ciągu ośmiu miesięcy ma odbyć się tyle wyścigów, to nie mamy innego wyjścia”stwierdził szef Alfy Romeo. 

„To bardzo obciążające dla mechaników. Problemem są także części zamienne. Nie będzie to łatwe, ale jak wspomniałem, nie ma innej możliwości.” 

Na skutek wybuchu pandemii koronawirusa władze Formuły 1 zmuszone były do opracowania planu awaryjnego na sezon 2020, w którym wiele wyścigów zostało odwołanych lub zastąpionych przez inne. Chase Carey liczy jednak na to, że w przyszłym roku sytuacja taka nie będzie już mieć miejsca. 

„Utrzymujemy i wzmacniamy nasze relacje z promotorami. Udało nam się podpisać nowe umowy na bardzo korzystnych warunkach. Chcemy, aby przyszłoroczne wyścigi odbywały się z udziałem kibiców, którzy powinni czerpać z nich prawie normalne doznania, przy zachowaniu wszystkich warunków bezpieczeństwa.”  

„Mamy także wspaniałe pomysły związane z Paddock Club. Sądzimy, że w długiej perspektywie przełożą się one bezpośrednio na nasz rozwój.” 

„Pokazaliśmy, że potrafimy bezpiecznie podróżować i przeprowadzać weekendy wyścigowe. Promotorzy także rozumieją, że trzeba iść naprzód i zacząć radzić sobie z wirusem. Wielu organizatorów chce wykorzystać Formułę 1, aby pokazać światu, że zrobili już pierwszy krok ku normalności.” 

 

 

Image: © Alfa Romeo Racing Orlen