Spotkanie kryzysowe: redukcja wydatków bez wspólnej zgody

Spotkanie kryzysowe: redukcja wydatków bez wspólnej zgody

Władze Formuły 1 odbyły w poniedziałek ważne spotkanie wraz z szefami zespołów dotyczące aktualnej sytuacji w Formule 1.

Jednym z budzących największe emocje punktów zebrania było omówienie kwestii budżetowych. Zespoły zgodziły się już na redukcję wydatków z planowanych wcześniej 175 milionów dolarów w sezonie 2021 do 150 milionów w związku z obecnie panującą sytuacją epidemiologiczną i jej dalekosiężnymi skutkami ekonomicznymi. Na spotkaniu jednak podniesiona została kwestia dalszej redukcji budżetów do 125 milionów dolarów, co spotkało się ze sprzeciwem trzech czołowych ekip.

Tuż przed spotkaniem, szef zespołu McLaren, Zak Brown ostrzegał, że obecnie Formuła 1 znajduje się w bardzo niestabilnym stanie i konieczne jest obniżenie budżetów do wspomnianych wyżej 125 milionów dolarów.

W odpowiedzi na takie stwierdzenie, Scuderia Ferrari przedstawiła stanowisko, że jeden limit budżetowy dla wszystkich teamów jest niesprawiedliwym rozwiązaniem, bowiem wiele mniejszych ekip kupuje części od innych zespołów. W takim przypadku ekipy dostarczające części znajdują się w niekorzystnej sytuacji ponosząc koszty badań i rozwoju. Włosi podnieśli także argument zatrudnienia, dając do zrozumienia, że redukcja budżetu poniżej 150 milionów dolarów wiązać się będzie ze znaczącą redukcją miejsc pracy w zespole.

Ponadto, sprawę komplikuje fakt, że różne zespoły kupują różne podzespoły. Haas pozyskuje od Ferrari wszystkie dozwolone przepisami części poza monokokiem i pakietami aerodynamicznymi. Z kolei Mercedes dostarcza Williamsowi silnik, a do zespołu Racing Point dodatkowo cały tył samochodu.

Wobec powyższych faktów spekuluje się obecnie, że Ferrari oraz Red Bull określą pułap budżetowy który będzie wyższy niż 150 milionów dolarów, natomiast Mercedes gotów będzie na ustępstwa budżetowe poniżej tej kwoty. Co więcej, mówi się także o wprowadzeniu limitu nakładów budżetowych na silniki, co obecnie jest obszarem wydatków poza limitem budżetowym.  

Kolejnym punktem nad jakim pracowano podczas spotkania kryzysowego, była kwestia zmian w regulaminie technicznym. Pierwotnie planowana rewolucja technologiczna została przesunięta na sezon 2022 w celu redukcji kosztów, ale ze strony zespołu Red Bull Racing pojawiły się głosy, że powinno to ulec dalszemu przesunięciu na sezon 2023. Propozycja ta nie spotkała się z przychylnym przyjęciem szefa FIA Jeana Todta, ale uzgodniono, że zostanie ona jeszcze przedyskutowana w letniej części sezonu, ponieważ w chwili obecnej nie jest to sprawa, którą uważać należy za priorytetową.

To jednak co najbardziej rozpala ciekawość kibiców, to decyzja dotycząca inauguracji sezonu 2020. Kryzys związany z pandemią COVID-19 spowodował odwołanie pierwszych ośmiu wyścigów sezonu i spodziewać należy się dalszych modyfikacji kalendarza. Chase Carey ponownie stwierdził, że ma nadzieję na rozegranie 15-18 wyścigów zgodnie z nowym kalendarzem, ale sytuacja wciąż jest bardzo niepewna.

Aby jednak ułatwić rozpoczęcie ścigania w tym sezonie, prowadzone są dyskusje nad możliwością organizowania wyścigów za zamkniętymi drzwiami, bez udziału kibiców jak miało to odbyć się chociażby w Bahrajnie. W tym miejscu jednocześnie pojawiają się głosy, że inauguracyjnym wyścigiem miałoby być Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Silverstone, na którego korzyść przemawia fakt, że większość zespołów posiada blisko zlokalizowane fabryki, dzięki czemu ilość podróży może być zredukowana do minimum.

Więcej informacji z pewnością ujrzy światło dzienne po kolejnym spotkaniu, na jakie zgodzili się już szefowie zespołów, a które ma odbyć się w ciągu kilku najbliższych dni.

Image: © Pirelli Motorsport