Stoffel Vandoorne wygrywa ostatni wyścig sezonu Formuły E. Mercedes po raz pierwszy zdobywa dublet

Stoffel Vandoorne - Mercedes-Benz EQ FE Team / © Formula E

Belg Stoffel Vandoorne wygrał ostatni wyścig w sezonie 2019/20 Formuły E, wyprzedzając swojego zespołowego kolegę Nycka de Vriesa oraz trzeciego na mecie Sebastiena Buemiego z ekipy Nissan e.dams.

Formuła E to seria pełna zwrotów akcji, co czyni ją coraz bardziej interesującą. Pokazały to poranne kwalifikacje do ostatniego wyścigu sezonu 2019/20 elektrycznej serii. Zwycięzca piątej rundy berlińskiego finału sezonu Oliver Rowland, zajął w sesji kwalifikacyjnej ostatnie miejsce. Za słabym wynikiem Brytyjczyka stoi nie najlepsze znalezienie sobie przestrzeni w pierwszej grupie czasówki. Szanse zawodnika Nissan s.dams na utrzymanie drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej kierowców, którą zajmował przed czwartkowym ściganiem, znacznie zmalały.

W Superpole najszybszy był Stoffel Vandoorne z Mercedesa, na drugim polu startowym ustawił się Sebastien Buemi z Nissan e.dams, który przegrał z Belgiem o jedyne 0.1 sekundy. Mała różnica między Vandoornem i byłym mistrzem serii z kraju światowych banków, zapowiadała zaciętą walkę tych kierowców w wyścigu.

Stoffel Vandoorne z pierwszym zwycięstwem w Formule E

W czwartkowy wieczór na berlińskim niebie próżno było szukać słońca, synoptycy na 40 procent oceniali nawet szansę na opady deszczu. Wyścig rozpoczął się jednak na suchej nawierzchni, a Vandoorne utrzymał się na pozycji lidera, podobnie drugą lokatę zatrzymał Sebastien Buemi, choć w pierwszym, lewym nawrocie, podgryzał go Rene Rast.

Po dziesięciu minutach rywalizacji rozpoczęła się walka na wykorzystanie "Trybu Ataku". Pierwszy skorzystał z niego Stoffel Vandoorne, który stracił na moment prowadzenie, ale szybko odebrał je przed pierwszym zakrętem od Sebastiena Buemiego. Szwajcar został wyprzedzony przez Nycka de Vriesa i na kilku minut stawce przewodzili obaj kierowcy Mercedesa, którzy przez cały czwartek doskonale czuli się na płycie byłego lotniska Tempelhof.

Buemiemu udało się jednak odebrać drugą pozycję na niecałe pół godziny przed końcem wyścigu. Związany walką z De Vriesem, Szwajcar nie był w stanie dojechać do Vandoorne’a. Holender w czarnym bolidzie Mercedesa bardzo dobrze opiekował się energią w swojej baterii, dzięki czemu mógł liczyć na dodatkowy ładunek mocy pod koniec wyścigu.

Na 12 minut do mety De Vries w końcu spróbował wyprzedzić kierowcę Nissan e.dams w siódmym zakręcie, w którym ulokowana była aktywacja "Trybu Ataku". Buemi zamknął jednak wewnętrzną w lewym, ciasnym zakręcie i nie pozwolił Holendrowi przesunąć się na drugą pozycję.

Walka kierowcy Mercedesa i zawodnika Nissana była kluczowa w korespondencyjnym pojedynku Vandoorne’a z Buemim o drugą pozycję w końcowej klasyfikacji indywidualnej. Buemi musiał być trzeci, aby to były kierowca McLarena w Formule 1 został wicemistrzem Formuły E w sezonie 2019/20.

Na odmierzającym czas zegarze pozostały dwie minuty rywalizacji, kiedy to De Vries zaatakował Buemiego w siódmym zakręcie. Tym razem atak był udany, a duet Mercedesa mknął po podwójne zwycięstwo.

Niespodziewanie do walki o wicemistrzostwo włączył się natomiast Jean-Eric Vergne. Francuz startował z końcowych pozycji, ale konsekwentnie przebijał się do przodu. Na jednym z ostatnich okrążeń wykorzystał kolizję Robena Frijnsa i Maxa Guenthera. Vergne przejechał obok bolidów Envision Virgin i BMW i Andretti w przedostatnim zakręcie, dzięki czemu w wirtualnej klasyfikacji generalnej miał tylko jeden punkt mniej od Vandoorne’a. Strata do jadącego na szóstej pozycji Lucasa di Grassiego była jednak zbyt duża.

Stoffel Vandoorne wygrał pierwszy wyścig w swoim drugim sezonie rywalizacji w Formule E. Dzięki zdobytym w czwartek 29. punktom awansował z dziewiątej na drugą pozycję w klasyfikacji generalnej kierowców i został wicemistrzem Formuły E w sezonie 2019/20. Po raz pierwszy samochody Mercedesa dojechały na dwóch pierwszych pozycjach w wyścigu Formuły E.

Mistrzostwo zapewnił sobie Antonio Felix da Costa, a mistrzem zespołów została ekipa Portugalczyka DS Techeetah, która po trofeum sięgnęła po raz drugi z rzędu.

Image: © Formula E