Szef McLarena nie jest pewny, czy FIA powinna ingerować w regulamin techniczny w sprawie porpoisingu

Daniel Ricciardo - McLaren F1 Team / © McLaren F1

Andreas Seidl, szef ekipy McLarena, ma wątpliwości, czy sprawa porpoisingu jest na tyle poważna, by wymagała nagłej interwencji FIA. Zamiast tego chce pozostawić sprawę do standardowego rozpatrzenia na następnym spotkaniu Technicznego Komitetu Doradczego F1.

W ostatnim czasie debata na temat pilnych zmian regulaminu technicznego w celu uporania się z efektem dobijania bolidów przybiera na sile, gdy kolejni kierowcy dołączają do debaty na ten temat.

Australijski kierowca z zespołu McLaren – Daniel Ricciardo po wyścigu komentował, że w czasie zawodów czuł się „jak piłka od koszykówki przy kozłowaniu blisko ziemi.”

Szef stajni McLarena zgodził się z komentarzem zawodnika AlphaTauri, Pierre’a Gasly’ego, który stwierdził, iż „podskakiwanie powoduje, że samochód sam skręca na prostych.”

Seidl podzielił się jakie, według niego powinny być następne kroki FIA, w sprawie problemów technicznych części bolidów w stawce.

„Jestem pewien, że omówimy, jakie działania podjąć na spotkaniu Technicznego Komitetu Doradczego, tak jak miało to miejsce na początku sezonu” – przyznał Seidl.

„Przyjrzenie się temu i sprawdzenie w komitecie, czy powinniśmy wprowadzić jakieś środki, będzie częścią normalnego procesu” - dodał.

Szef zespołu z Wielkiej Brytanii ustosunkował się także do problemów zdrowotnych kierowców, którzy najbardziej doświadczyli efektu dobijania.

„Oczywiście rozumiemy, że warunki, jakie widzimy w niektórych samochodach, są nieprzyjemne dla kierowców. Jednak warto zwrócić się do komitetu, aby sprawdzić, czy zmiany są konieczne.”

Dodał również, że mimo dostępnego dla stajni prześladowanych podskakiwaniem, prostego rozwiązania w postaci podniesienia bolidów, jest otwarty na zmiany.

„Jednak ze względu na charakter rywalizacji, warto spojrzeć na ekipy jako całą grupę i postępować w najlepszym interesie sportu” – podsumował szef McLarena.

Image: © McLaren F1