Tegoroczny silnik Ferrari generuje wiele optymizmu

Carlos Sainz - Scuderia Ferrari / © Scuderia Ferrari

Pomimo publicznie ostrożnego podejścia, głosy dobiegające z Włoch informują, że Ferrari dysponuje sporą dawką optymizmu w odniesieniu do osiągów jednostki napędowej, która będzie przez nich używana w sezonie 2022.

W ostatnim czasie poczyniono wielorakich prognoz dotyczących perspektyw Scuderii w nowej kampanii. Szef zespołu Red Bull Racing, Christian Horner, pół żartem zasugerował, że mogą być nieosiągalni dla austriackiego stajni podczas otwierającego sezon wyścigu w Bahrajnie. Ferrari nie walczyło w ostatnim sezonie o żaden z tytułów mistrzowskich, a zatem nic nie zakłócało ich prac rozwojowych.

Dziennikarze Sky Sports, Karun Chandhok i Ted Kravitz, odbierają zachęcające głosy dobiegające do nich drogą pantoflową. Ten ostatni usłyszał wiele pozytywnych sygnałów ze strony zespołu z Maranello, natomiast indyjskiemu reporterowi powiedziano, iż włoska ekipa czuje, że poczyniła duże zyski po stronie jednostki napędowej.

Słowa Chandhoka zostały teraz poparte przez hiszpańską Marcę, która odnosi się nie tylko do względnego optymizmu, ale nawet znacznego zadowolenia pod względem pracy, która została wykonana po stronie silnika przez ponad rok.

Jednak, jak wspomniał dyrektor sportowy zespołu Ferrari, Laurent Mekies, wszystko to bardzo dobrze wypełnia stratę w stosunku do rywali z poprzedniej kampanii. Nie jest jednak wiadome, czy najgroźniejsi rywale włoskiego zespołu nie poczynili przez ten czas znaczących postępów w pracach nad swoimi konstrukcjami.

Hiszpański serwis, który powołuje się na źródła z Włoch, dodaje: „Dane silnika wyglądają znakomicie, wystarczająco, aby dorównać Hondzie i Mercedesowi z 2021 roku. Informacje dotyczące aerodynamiki i pokonywania zakrętów również są dobre, ale tutaj dochodzi ważne pytanie – co robią lub co znajdzie się w innych zespołach? Mimo to wydaje się, że w Ferrari pracowali bardzo dobrze, z pełnym zaangażowaniem i dużymi aspiracjami.”

Zaprojektowany przez Wolfa Zimmermanna silnik został nazwany w Maranello „superszybkim”. Jest to jednak mało prawdopodobne, aby usłyszeć tę nazwę z ust Mekiesa lub szefa zespołu Mattii Binotto, który wyznacza Ferrari cel rzucenia wyzwania Mercedesowi i Red Bullowi, nie będąc pewnym, czy pokonają ich w ciągu całego sezonu.

„Oczywiście zakładamy, że skoro Mercedes i Red Bull zdołali opracować samochody, które widzieliśmy w ostatnich latach, oznacza to, że mają narzędzia, metodologie, obliczenia, symulacje i inne pewniki, które z czasem zostały dopracowane. Myślę, że zarozumialstwem jest mówić dzisiaj, że ich pokonamy. Myślę, że właściwym podejściem jest dążenie do konkurowania z nimi” – zakończył Binotto.

Image: © Scuderia Ferrari