Toyota #8 zwycięża w 90. edycji 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Podium dla Kubicy i Premy w klasie LMP2

Toyota Gazoo Racing #8 / © Toyota Motorsport GmbH

Zespół Toyota Gazoo Racing #8 w składzie Sebastien Buemi, Brendon Hartley i Ryo Hirakawa jako pierwsi minęli linię mety w 90. edycji 24-godzinnego wyścigu Le Mans, wyprzedzając siostrzany skład z numerem #7 oraz ekipę Glickenhaus Racing #709.

Klasę Le Mans Hypercar zamknęła druga załoga amerykańskiego konstruktora, Glickenhaus #708 oraz ekipa Alpine Elf Team #36, która musiała zmierzyć się z wieloma przeciwnościami.

W kategorii LMP2 na najwyższym stopniu podium walkę na Circuit de la Sarthe zakończyła załoga Joty #38, która ostatecznie wyprzedziła zespół Roberta Kubicy, Premę Orlen Team #9 oraz siostrzany skład oznaczony numerem #28.

Polski zespół Inter Europol Competition zmagania w Le Mans zakończył natomiast na trzynastej i czternastej pozycji w klasie LMP2. Jakub Śmiechowski, Esteban Gutierrez i Alex Brundle przyjechali przed Davidem Heinemeierem-Hanssonem, Fabio Schererem i Pietro Fittipaldim.

Mimo wielu problemów i zwrotów akcji zwycięzcami klasy LMGTE Pro zostało ostatecznie Porsche #91 w składzie Gianmaria Bruni, Richard Lietz i Frederic Makowiecki, które minęło linię mety przed dwoma Ferrari ekipy AF Corse.

W najniższej kategorii zwycięstwo przypadło zespołowi TF Sport #33, który utrzymał za sobą ekipy WeatherTech Racing #79 oraz Northwest AMR #98.

24H Le Mans: godz. 14-16 - Dublet Toyoty na Circuit de la Sarthe

Ostatnie dwie godziny rywalizacji niezmiennie rozpoczęły się od prowadzenia Sebastiena Buemiego z Toyoty #8, który wyprzedzał siostrzany skład o prawie trzy minuty i trzeciego w zestawieniu Glickenhausa już o ponad pięć okrążeń.

Na pozycji lidera w klasie LMP2 pozostawał także skład Joty #38, który zdecydował się na zmianę kierowcy – w kokpicie Oreci zagościł Will Stevens, który po powrocie na tor utrzymał za sobą Roberta Kubicę oraz siostrzany skład oznaczony numerem #28.

W kategorii LMGTE Pro z bezpieczną przewagą prowadziło Porsche #91 przed AF Corse, natomiast w LMGTE Am liderem pozostawał Ben Keating z TF Sport #33.

Goniący pierwszą lokatę w LMP2 Robert Kubica odrabiał straty do Willa Stevensa z Jota #38, jednak dobre tempo Brytyjczyka nie napawało optymizmem przed ostatnią fazą wyścigu. Polak we włoskim składzie nie dawał jednak za wygraną i urywał kolejne dziesiątki sekundy na poszczególnych okrążeniach.

Na nieco ponad półtorej godziny przed końcem wyścigu na kolejną zmianę kierowców zdecydowały się obie Toyoty – Sebastiena Buemiego w „ósemce” zmienił Brendon Hartley, natomiast w prototypie #7 w miejsce Mike'a Conway'a zasiadł Jose Maria Lopez. Zawodnicy bez przeszkód powrócili na tor w niezmienionej kolejności.

W boksach w międzyczasie pojawił się również Robert Kubica i po tankowaniu wyjechał na tor na drugiej pozycji w klasie LMP2, tracąc do prowadzącej Joty #38 ponad dwie minuty.

Do chwilowych przetasowań doszło także w klasie LMGTE Pro, w której u mechaników zjawiło się liderujące Porsche #91 oraz goniące AF Corse #52. W obu przypadkach doszło do zmian w kokpitach – na tor w niemieckiej konstrukcji powrócił Frederick Makowiecki, natomiast we włoskiej zasiadł Miguel Molina.

Na godzinę przed zakończeniem wyścigu pojawiła się żółta flaga po problemach samochodu #99, które na dobre utknęło w pułapce żwirowej. Kierowcy udało się powrócić na tor, lecz wolnym tempem musiał zjechać do alei serwisowej.

W boksach pojawiła się ponownie Prema Orlen, lecz Robert Kubica pozostał za sterami bolid. Pit stop odbyła także Toyota prowadząca w wyścigu.

Karę w postaci pięciu sekund otrzymała załoga #34 Inter Europol za przekroczenie prędkości w slow zone, jednak nie wpłynęło to na pozycję polskiego składu.

Wyścig zakończył się bezsprzeczną dominacją Toyoty numer 8 z Brendonem Hartleyem na pokładzie. Siostrzany skład, numer 7, dysponował przewagą aż pięciu okrążeń nad Glickenhausem #709, które zajęło najniższy stopień podium.

Robert Kubica kończył wyścig dla Premy Orlen i w przeciwieństwie do ubiegłorocznej edycji, polskiemu kierowcy udało się przekroczyć linię mety na drugiej lokacie w klasie LMP2 i szóstej w ogólnej klasyfikacji. Do zwycięskiej Joty #38 stracili dwie minuty i osiemnaście sekund.

Prototypy zespołu Inter Europol Competition finiszowały na pozycjach 13. i 14. w LMP2, co dawało 17. oraz 18. pozycję w klasyfikacji generalnej.

Frederic Makowiecki w Porsche GT Team #51 nie oddał prowadzenia do samej mety w klasie LMGTE Pro, wyprzedzając oba samochody Ferrari AF Corse.

W amatorskiej kategorii wygrało TF Sport #33, od dłuższego czasu prowadzące w LMGTE Am. Na podium znaleźli się także Weathertech Racing #79 i Northwest AMR #98.

Image: © Toyota Motorsport GmbH