Vettel: Przyznanie punktów za Grand Prix Belgii to po prostu żart

Sebastian Vettel - Aston Martin Cognizant F1 Team / © Aston Martin Cognizant F1 Team

Sebastian Vettel i Carlos Sainz skrytykowali decyzję sędziów o przyznaniu połowy punktów za Grand Prix Belgii. Kierowcy uważają, że powinni być nagradzani tylko i wyłącznie za walkę na torze w wyścigu, a nie za wyniki kwalifikacji.

Niedzielna „rywalizacja” na torze Spa-Francorchamps składała się jedynie z trzech okrążeń za samochodem bezpieczeństwa. Zgodnie z regulaminem wystarczyło to do tego, aby przyznać kierowcom z pierwszej dziesiątki połowę punktów.

Mimo wywalczenia w taki sposób piątego miejsca, Sebastian Vettel określił decyzję o punktowaniu Grand Prix Belgii jako „żart” i wyśmiewał opinie, że przynajmniej nagrodzone zostały rezultaty kierowców z kwalifikacji.

„Myślę, że jeśli chcesz otrzymać nagrodę za kwalifikacje, to powinieneś zdobyć punkty właśnie w nich” – ironizował reprezentant Aston Martina.

„Co zrobiliśmy, aby zdobyć punkty? Myślałem, że trzeba przejechać 25% dystansu wyścigu, aby je otrzymać” – dodał.

34-latek uważa jednak, że sędziowie podjęli dobrą decyzję, nie pozwalając kierowcom na ściganie się w tak trudnych warunkach atmosferycznych.

„Nikt nie chce, by ktoś nabawił się kontuzji. Nie chcemy narażać siebie i widzów na niebezpieczeństwo. To zawsze jest priorytetem.”

„To była niecodzienna, ale właściwa decyzja, biorąc pod uwagę panujące warunki” – podsumował.

Podobnego zdania, jest Carlos Sainz z Ferrari. Za dziesiąte miejsce Hiszpanowi przyznane zostało pół punktu.

„Pytanie brzmi: «czy dalej należy nazywać to wyścigiem?» Nie ścigaliśmy się przez ani jedno okrążenie, nie było żadnej rywalizacji. Dlaczego należało przyznać za to jakiekolwiek punkty i podać wyniki?” – zastanawiał się 26-latek.

„W zasadzie nie było żadnego wyścigu. Nie ścigałem się, więc nie zasłużyłem na pół punktu. Nie wiem więc, dlaczego je dostałem.”

Reprezentant stajni z Maranello dodał też, że ma nadzieję, iż późne wznowienie wyścigu za samochodem bezpieczeństwa nie odbyło się tylko po to, by pokonać regulaminowe trzy okrążenia i zaliczyć rundę do klasyfikacji mistrzostw.

„Jeżeli jedyną intencją było przyznanie punktów, to myślę, że to absolutny nonsens. Nie sądzę, że powinniśmy robić jakiekolwiek okrążenia, aby ustalić wyniki wyścigu.”

„Jeśli jednak zrobiono to z zamiarem restartu wyścigu, to wtedy jestem w stanie to zrozumieć” – zakończył Sainz.

O przyznaniu punktów za Grand Prix Belgii negatywnie wypowiadali się także inni kierowcy, m.in. Lando Norris i Fernando Alonso. Lewis Hamilton na Instagramie nazwał niedzielne wydarzenia „farsą”.

Image: © Aston Martin Cognizant F1 Team