WeatherTech Racing w klasie GTE-Pro w 24-godzinnym Le Mans

WeatherTech Racing / © IMSA

Zespół WeatherTech Racing wystartuje w 24-godzinnym wyścigu Le Mans w klasie samochodów GTE-Pro.

Ekipa postanowiła zmienić kategorię z GTE-Am, potwierdzając jednocześnie ostateczny skład kierowców rywalizujących we wrześniu na francuskim torze. Za kierownicą Ferrari 488 GTE nr #63 zobaczymy Jeff’a Segala wraz z potwierdzonym już wcześniej Tonim Vilanderem oraz Cooperem MacNeilem. Będzie to pierwszy występ zespołu w najwyższej klasie GTE na Le Mans.

"Mieliśmy kilku bardzo dobrych kierowców, z którymi rozmawialiśmy, ale w obliczu pandemii COVID-19 i ograniczeń w podróżowaniu w różnych krajach na całym świecie nie mieliśmy pewności, że każdy z nich będzie mógł przybyć we wrześniu do Francji. Musieliśmy podjąć decyzję, aby przyjechać do Le Mans z takim składem, który odpowiada naszym standardom. Jeff i Toni są dobrze znani naszemu zespołowi i wszyscy jeździliśmy już razem w przeszłości" – tłumaczył MacNeil.

"Biorąc pod uwagę skrócony harmonogram tygodnia wyścigowego podczas Le Mans, poczuliśmy, że naszą największą szansą na sukces jest start z kierowcami, którzy ścigali się już razem" – dodał.

W ubiegłym roku, po rocznej przerwie, zespół WeatherTech Racing zajął trzecie miejsce w kategorii GTE-Am.

Segal, który zwyciężył w Le Mans w 2016 roku prowadząc Ferrari w klasie GTE-Am, jeździł już z MacNeilem podczas wyścigu w kolejnym roku. Tym czasem Vilander startował jako etatowy kierowca zespołu w IMSA WeatherTech SportsCar Championship przez dwa ostatnie sezony.

"Decyzja o wystartowaniu w wyższej klasie naprawdę mnie zaskoczyła, ale im więcej o tym myślę, tym bardziej nie mogę doczekać się okazji i czekającego mnie wielkiego wyzwania. W tym roku będziemy rywalizować z najlepszymi zespołami i kierowcami GTE na cały świecie. Większość zespołów w tej klasie jest wspieranych prawie wyłącznie przez fabryki, więc musimy być pokorni i zdawać sobie sprawę, że przyjeżdżamy na nieznany teren" – mówił Segal.

"Mając to na uwadze, nie mogę się już doczekać, kiedy podzielę się samochodem z Tonim i Cooperem i zobaczę, co możemy zrobić. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, jak potoczy się ten wyścig. Być może zaskoczymy niejeden zespół" – dodał.

"Nasz skład kierowców jest bardzo solidny i pomożemy Cooperowi wydobyć z samochodu maksymalne osiągi" – podsumował Toni Vilander.

Po wcześniejszym wycofaniu się z rywalizacji zespołu GEAR Racing lista startowa GTE-Pro zmniejszyła się. Jednak dzięki decyzji WeatherTech Racing o przejściu do wyższej klasy, na starcie tej kategorii zobaczymy ponownie osiem ekip. Drugim niefabrycznym zespołem w GTE-Pro jest amerykański Risi Competizione.

Image: © IMSA