Wolff bez euforii po świetnym wyniku dla zespołu: Nadal mamy stratę do Red Bulla i Ferrari

George Russell i Lewis Hamilton - Mercedes-AMG Petronas Formula One Team / © Mercedes-AMG Petronas Formula One Team / LAT Images

Mercedes niespodziewanie wywalczył w Grand Prix Francji pierwsze podwójne podium od wyścigu w Dżuddzie pod koniec sezonu 2021. Szef ekipy z Brackley, Toto Wolff, starał się jednak studzić emocje i podkreślił, że jego zespołowi wciąż sporo brakuje do Red Bulla i Ferrari.

Wykorzystując wypadek i odpadnięcie z wyścigu Charlesa Leclerca oraz słabszą dyspozycję Sergio Pereza na torze w Le Castellet, Lewis Hamilton i George Russell zajęli w niedzielnej rywalizacji drugie i trzecie miejsce, ustępując jedynie Maxowi Verstappenowi.

Starszy z Brytyjczyków wyprzedził drugiego kierowcę Byków już na starcie, natomiast były zawodnik Williamsa ścigał Pereza przez dłuższy czas, aż w końcu „ograł” go na ostatnich okrążeniach, dobrze reagując na zakończenie wirtualnej neutralizacji.

Taki rezultat to najlepszy wynik zespołu z Brackley w tym sezonie, ale Toto Wolff przyznał, że forma Srebrnych Strzał wciąż jest daleka od ideału. Bez kłopotów innych kierowców druga i trzecia lokata byłyby bowiem niemożliwe do osiągnięcia dla brytyjskiego składu Mercedesa.

„Musimy zachować pokorę” – powiedział Wolff po wyścigu w rozmowie ze Sky Sports F1. „Nasz samochód nie jest obecnie wystarczająco szybki, aby walczyć z kierowcami z przodu.”

„Zawsze jestem trochę pesymistyczny, a nawet uważam, że powinienem taki być. Po prostu wciąż brakuje nam sześciu lub siedmiu dziesiątych do liderów.”

„W wyścigu wyglądało to dosyć stabilnie, ale [Max] Verstappen tak naprawdę nie budował nad nami większej przewagi, a starał się dbać o swoje opony.”

„Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że zespół wykonał świetną pracę. Kierowcy także dobrze się spisali. George był sprytny i szybki, a Lewis był po prostu zawsze tam, gdzie być powinien, nie odpuszczał. Dzięki temu wycisnęliśmy z tego weekendu maksimum.”

Bolidy niemieckiej stajni wydają się w tym sezonie nieco lepsze w wyścigach niż w kwalifikacjach. Wolff przyznał, że nie do końca wie, z czego wynika taka tendencja.

„Czasem mamy problemy, by doprowadzić opony do optymalnego okna pracy. W kwalifikacjach udaje się to na przykład dopiero na drugim lub trzecim okrążeniu pomiarowym i nie możemy poskładać tego wszystkiego w jedną całość.”

„Natomiast w wyścigach widać, że na początku tracimy zazwyczaj trzy lub cztery sekundy, a potem nasze tempo się stabilizuje i jest całkiem niezłe.”

„Na razie zdarza się, że działamy metodą prób i błędów, ale wspaniale jest widzieć, że czasami nawet improwizacja przynosi efekty. Dużo się więc dzieje, ale według mnie mamy najlepszych i najzdolniejszych ludzi w garażu oraz w fabryce” – podsumował Austriak.

Image: © Mercedes-AMG Petronas Formula One Team / LAT Images