Wolff: Jestem gotowy na ściganie się bez przedłużenia Concorde Agreement

Toto Wolff - Mercedes AMG Petronas Motorsport / © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images

Toto Wolff przyznał, że dla niego zdecydowanie bardziej komfortową sytuacją byłoby, gdyby nie musiał deklarować obecności w F1 przez konkretny okres czasu. Niemniej jednak podkreślił, że dla sportu mogłoby mieć to bardzo poważne konsekwencje.

Chyba nie ma tematu budzącego większe polityczne emocje w Formule 1 niż prace nad porozumieniem Concorde Agreement. Wydaje się, że tym razem jednak zespoły, FIA oraz posiadacze praw komercyjnych do sportu osiągną konsensus, a temperatura sporu będzie zdecydowanie niższa.

Dwa tygodnie temu rozpoczął się sezon 2020 Formuły 1. Oznacza to, że uczestnicy tego widowiska odzyskali płynność finansową, więc zażegnany został najpoważniejszy problem. Już kilka miesięcy temu zespoły zgodziły się na wprowadzenie limitu wydatków oraz użycie tegorocznych aut w przyszłym sezonie.

Od lat w F1 zespoły, wraz z FIA oraz posiadaczem praw komercyjnych, obecnie Liberty Media podpisują kilkuletnie, trójstronne zobowiązanie dotyczące takich spraw jak zaangażowanie w sport czy podział przychodów z praw telewizyjnych. Ostatnia taka umowa została sporządzona w sezonie 2013 i obowiązuje do końca roku 2020.

Najpoważniejszą wadą obecnego porozumienia Concorde jest skrajnie niesprawiedliwy podział między zespołami zysków z praw komercyjnych. Negocjowany jeszcze przez Berniego Ecclestone’a system uwzględnia gigantyczne dodatki za „wysługę lat” i w efekcie Ferrari – nawet gdyby zajęło ostatnie miejsce w tegorocznych mistrzostwach – otrzyma więcej pieniędzy niż ekipa Alfa Romeo, która – załóżmy – zakończyłaby sezon na pierwszej pozycji. Takie nieprawidłowości mają zostać wyeliminowane.

„Jestem gotowy na ściganie się bez przedłużenia Concorde, ponieważ w świecie motoryzacji rzeczy zmieniają się dość szybko. Bez podpisania zobowiązania na kolejnych pięć lat, mielibyśmy więcej elastyczności” – powiedział Toto Wolff, cytowany przez magazyn Autoweek.

„Zdaję sobie sprawę z tego, że Concorde daje określone bezpieczeństwo wszystkim udziałowcom. Dla Formuły 1 podpisanie zobowiązania z zespołami jest czymś, co gwarantuje stabilność. Jest to istotne w rozmowach z przedstawicielami telewizji czy sponsorów, ponieważ oni wiedzą wtedy, że ekipy będą uczestniczyły w mistrzostwach. Dzięki temu udziałowcy, a także pracownicy po prostu wiedzą, że będziemy tutaj przez kolejnych pięć lat.”

„Jeśli wdrożony by został model oparty na braku zaangażowania, mogłoby to doprowadzić do pozbawienia stabilności. Ludzie lubią mieć przed sobą określoną wizję, by móc odpowiedzieć na pytania: W co ja się wkupuję? Za co ja płacę? Nie byłoby to najlepsze, gdyby dochodziło do znaczących zmian strukturalnych każdego roku” – dodał.

Jean Todt ostatnio zdradził, że prace nad porozumieniem Concorde ciągle trwają. Szefowie mniejszych zespołów, a więc Alfy Romeo, Williamsa oraz Racing Point przyznali, że ze względu na pandemię koronawirusa, w minionych miesiącach niewiele w tym temacie się działo. Sytuacja ma się zmienić w najbliższych tygodniach.

Image: © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images