Wolff: Nowe porozumienie Concorde to największa zmiana w historii w F1

Toto Wolff - Mercedes AMG Petronas F1 Team / © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images

W ubiegłym tygodniu wszystkie obecne w stawce zespoły Formuły 1 podpisały porozumienie Concorde na lata 2021-2025, a w negocjacje szczególnie zaangażowany był Mercedes. Z ich pozytywnego zakończenia zadowolony jest szef zespołu, Toto Wolff.

O podpisaniu Concorde Agreement przez wszystkie zespoły F1 pisaliśmy w zeszłym tygodniu: Formuła 1 potwierdza podpisanie porozumienia Concorde przez wszystkie zespoły. Dziesięć ekip zgodziło się na zaproponowane zmiany w regulaminie sportu i finansowaniu zespołów. Spekulowano, że porozumienie może nie zostać zaakceptowane przez dwie ekipy, ze względu na nowe zasady finansowania, które mają na celu zmniejszenie różnic między poszczególnymi konstruktorami. Z wypowiedzi Toto Wolffa, szefa Mercedesa, wynika jednak, że w zespole mistrzów świata nie było mowy o opuszczeniu królowej sportów motorowych.

"Zawsze mówiliśmy, że chcemy pozostać w F1, więc porozumienie niekoniecznie było aż tak zaskakujące, ale cieszymy się, że mogliśmy doprowadzić negocjacje do pozytywnego zakończenia" – powiedział Austriak.

Obecny sezon jest dla Mercedesa trzynastym w Formule 1, z czego sześć niemiecka ekipa kończyła z tytułem dla najlepszego zespołu. Od 2014 roku zespół z siedzibą w Brackley dominuje w F1 i nadaje bieg nowym technologiom do niej wprowadzanym.

"Jesteśmy zaangażowani w nasz sport i nie możemy się doczekać nadchodzących lat, w których nastąpi największa zmiana w historii F1" – i dodaje – "to nagrodzi zespoły, które potrafią z powodzeniem dostosować się do wymagań nowych zasad."

Pytanie, czy "dostosowywać" Mercedesa do nowych zasad będzie sam Wolff? Przyszłość Austriaka pozostaje niepewna, ponieważ z końcem roku Wolffowi kończy się umowa z Mercedesem, a pogorszeniu uległy kontakty szefa zespołu i niemieckiego koncernu. Tajemnicą nie jest, iż jego relacje z prezesem Dailmlera (właściciel Mercedesa) Ola Kalleniusem nie należą do najłatwiejszych. Sytuację zaogniło dodatkowo wykupienie przez Toto Wolffa udziałów w Aston Martinie, którego właścicielem jest Lawrence Stroll – szef zespołu Racing Point. To rodzi spekulacje jakoby od przyszłego roku, kiedy Racing Point zmieni barwy na Aston Martin, zespołowi przewodniczyć ma właśnie Wolff. Na razie jednak Austriak koncentruje się na najbliższych zadaniach, czyli Grand Prix Belgii.

"Przenosimy się na Spa, gdzie nie wygraliśmy od 2017 roku, więc wydaje się, że mamy w Belgii rachunki do wyrównania. To kultowy tor, jeden z najbardziej lubianych przez fanów" – zaznacza Wolff.

Ze względu na długość i różnorodność, najbliższe Grand Prix będzie dla zespołów trudne pod względem ustawień samochodu.

"Z jednej strony chcesz mieć jak najmniejszy opór na długich prostych, ale z drugiej strony potrzebujesz pewnego poziomu docisku, aby szybko pokonywać zakręty" – zauważa szef Mercedesa. Plany wszystkim pokrzyżować może deszcz, który jest przewidywany podczas zbliżającego się weekendu na Spa.

Dla Mercedesa ważnym będzie utrzymanie znakomitego tempa z wyścigu na torze Barcelona-Catalunya, który padł łupem Lewisa Hamiltona, który minął linię mety z ogromną przewagą nad drugim Maxem Verstappenem z Red Bulla.

"Po zmaganiach na Silverstone przeanalizowaliśmy nasze problemy i spróbowaliśmy dojść do właściwych wniosków w ciągu zaledwie kilku dni. Wiele osób pracowało niestrudzenie, abyśmy mogli mieć lepszy wyścig w Barcelonie, a nasze dobre wyniki w niedzielę były pochodną tych wysiłków. Zwycięstwo w Hiszpanii było wielką nagrodą za pracę w poprzednich dniach" – chwalił swój zespół Toto Wolff.

Po sześciu rundach sezonu 2020 Mercedes jest liderem klasyfikacji konstruktorów z przewagą osiemdziesięciu sześciu punktów nad Red Bullem.

Image: © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images