Wprowadzanie nowych dyrektyw technicznych ma na celu osłabić zespół Mercedesa?

Lewis Hamilton i Sebastian Vettel / © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images

FIA zwróciła się do zespołów w celu uzyskania szczegółowych informacji dotyczących budowy systemów odzyskiwania energii.

W ostatnich dniach bardzo dużo dzieje się na polu zmian w regulacjach dotyczących trybów pracy zespołu napędowego. Wiadomo już, że począwszy od Grand Prix Belgii, zespoły nie będą mogły zmieniać trybów pracy silnika spalinowego (ICE) pomiędzy kwalifikacjami a wyścigiem. Okazuje się jednak, że FIA zamierza przyjrzeć się także działaniu systemów odzyskiwania energii (ERS) stosowanych obecnie przez zespoły.

Wszystkie ekipy zostały zobligowane do dostarczenia szczegółowych danych dotyczących budowy i działania stosowanych przez nich układów ERS. Dokumentacja ta ma być bardzo szczegółowa. Każdy zespół musi bowiem przedstawić FIA nie tylko parametry techniczne ERS, ale także rysunki i trójwymiarowe wizualizacje CAD wszystkich układów wspomagających, które nie są częścią obwodu wysokiego napięcia. Jeżeli podczas analizy dostarczonych dokumentów, delegaci techniczni dostrzegą szczegóły, których legalność wzbudzać będzie wątpliwości, samochody danego zespołu mają zostać poddane bezzwłocznej fizycznej inspekcji.

W całej tej sprawie najbardziej interesujący nie jest jednak stopień wnikliwości kontroli, ale jej nagłe ogłoszenie i bardzo krótki termin dostarczenia dokumentacji. Zespoły mają bowiem dostarczyć wszystkie wymagane materiały do 21 sierpnia. Tak krótki termin narzucony przez FIA natychmiast wzbudził szereg domysłów. Coraz częściej słychać głosy, że federacja ma podejrzenia co do łamania przepisów regulaminu technicznego i sportowego. Druga hipoteza mówi o tym, że delegaci techniczni zaczynają szukać czegoś zupełnie po omacku. Jedno jest natomiast pewne. FIA chce naprawić swój wizerunek nadszarpnięty przez aferę z ubiegłorocznym silnikiem Ferrari, kiedy to nieprawidłowości zostały wykryte dopiero wtedy, kiedy zespół z Maranello sam poinformował delegatów technicznych o swoich działaniach. Dlatego, kiedy FIA nabrała podejrzeń względem któregoś z czterech stosowanych obecnie silników, natychmiast podjęła zdecydowane działania.

Sprawa Ferrari najwyraźniej pokazała FIA, jak wielkie jest pole manewru dla wykorzystania rozwiązań niezgodnych z regulaminem. Wątpliwości jest jednak wiele. Dlaczego systemy ERS nie zostały sprawdzone zimą i dopiero teraz, w trakcie sezonu odbywają się ich kontrole oraz zmienia się zasady stosowania różnych trybów pracy silnika?

Być może odpowiedzią na to pytanie jest wynikająca z przesłanek biznesowych potrzeba zatrzymania dominacji Mercedesa. Supremacja zespołu z Brackley zaczyna bowiem w zauważalny sposób szkodzić wizerunkowi Formuły 1, a nic nie wskazuje na to, aby mistrzowska passa ekipy Toto Wolffa miała być przerwana także w sezonie 2021. Dowodem na to, że to właśnie Mercedes jest na celowniku FIA, mogą być wyniki pomiaru prędkości podczas minionego weekendu wyścigowego na torze Barcelona-Catalunya. Obydwa bolidy Mercedesa, które zwykle znajdowały się na szczycie tego zestawienia, osiągały jedne z najniższych prędkości, zajmując kolejno 15 i 17 miejsce. Oznacza to, że kierowcy Mercedesa nie wykorzystywali pełnej mocy swoich jednostek napędowych, przeprowadzając test przed całkowitym zakazem stosowania trybów kwalifikacyjnych.

Należy jednak zastanowić się, czy zakaz używania wysilonego trybu pracy jednostki napędowej faktycznie zmniejszy przewagę Mercedesa. Nie ulega wątpliwości, że słynny już “Party Mode” jest obecnie najbardziej efektywnym trybem pracy silnika w całej stawce. Jeżeli jednak zakaz modyfikacji trybów pracy jednostki napędowej pomiędzy sobotą a niedzielą zostanie utrzymany, wówczas należy się spodziewać opracowania nowego rozwiązania stanowiącego kompromis pomiędzy podniesionymi osiągami a dbaniem o trwałość silnika. Skoro jednak Mercedes dysponuje najlepszym trybem kwalifikacyjnym, to można założyć, że pozostałe ustawienia również zapewniają lepsze osiągi niż w przypadku silników Ferrari, Renault i Hondy.

W najczarniejszym scenariuszu plan FIA może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Całkiem realna jest bowiem sytuacja, w której dominacja Mercedesa zostaje utrzymana, natomiast na skutek zakazu sterowania trybami pracy silnika kierowcy zostaną pozbawieni narzędzia umożliwiającego im wyprzedzanie.

Image: © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images