Wywiad z Ianem Jamesem, szefem zespołu Mercedes w Formule E

Ian James - Mercedes-Benz EQ FE Team / © Mercedes-Benz EQ FE Team

Ian James, w wywiadzie dla Motorsport Grand Prix, zdradził, czy współpraca z HWA była dobrym krokiem w przygotowaniach do pierwszego sezonu z fabrycznym składem, a także opowiedział o oczekiwaniach i nadziejach względem kampanii 2021. Szef Mercedesa w Formule E wyjaśnił również, czy wcześniejsza homologacja jednostki napędowej była dobrym posunięciem.

Przed wejściem do Formuły E w 2019 roku, współpracowaliście z zespołem HWA. W jakim stopniu współpraca ta pomogła fabrycznemu Mercedesowi w debiutanckim sezonie?

Ian James: „Współpraca z HWA od zawsze była częścią naszego planu, by po cichu i stopniowo wejść do Formuły E. Zrobiliśmy tak, ponieważ ta kategoria jest znacząco inna od Formuły 1, DTM, czy wyścigów GT. Patrząc z perspektywy operacyjnej, pozwoliło nam to na lepsze poznanie serii pod kątem stosowanej tam strategii i sposobu zarządzania energią. Istnieje oczywiście duża różnica pomiędzy byciem zespołem konsumenckim, jakim byliśmy z HWA, a ekipą fabryczną, którą jesteśmy teraz. Podczas współpracy zdobyliśmy bardzo dużo wiedzy, a sezon piąty dostarczył nam sporo doświadczenia przed oficjalnym wejściem do serii w 2019 roku.”

Jak podsumowałbyś pierwszą kampanię Mercedesa w Formule E?

I. James: „Był to sezon w większości polegający na zdobyciu jeszcze większej ilości doświadczenia. Interesujący jest fakt, że podczas testów w Walencji wszystkie zespoły miały totalnie inne programy, więc trudno było ocenić rzeczywisty potencjał auta i miejsce w stawce. Pierwszą okazją, aby przekonać się, na czym stoimy, był otwierający kampanię weekend w Rijadzie. Znakomicie było zobaczyć, że nasze auto jest w stanie walczyć z konkurencją, jednak podczas sezonu mieliśmy pewne problemy operacyjne. To również zaliczało się do procesu zdobywania doświadczenia, w którym się wtedy znajdowaliśmy.”

„Podsumowując więc, szósty sezon posłużył nam do pozyskania jak największej wiedzy o serii. Niezwykłym widokiem był ostatni wyścig kampanii, gdy po raz pierwszy udało nam się wszystko idealnie poskładać. Pole position Stoffela i jego późniejsza wygrana tuż przed Nyckiem dodała zespołowi dużo pewności siebie oraz pokazała, że mamy to, co trzeba, by być konkurencyjnym w Formule E.”

Podczas weekendów tegorocznej rywalizacji można było zauważyć pewne wady obecnego formatu kwalifikacyjnego. Jaka jest Twoja opinia na ten temat i czy uważasz, że Formuła E powinna zastanowić się nad zmianą sposobu wyznaczania kolejności startowej?

I. James: „Myślę, że ten format od zawsze był interesującą częścią Formuły E, a został wprowadzony podczas pierwszej generacji aut. Uważam, że w tamtym momencie był to dobry ruch, ponieważ miałeś dość zróżnicowaną, pod względem tempa stawkę, więc dostawałeś efekt wymieszania aut i miałeś gwarancję, że nie będziemy mieli dominacji jednej ekipy, którą możemy zobaczyć w innych seriach.”

„Obecnie profesjonalizm serii coraz bardziej rośnie, zatem istnieje zbieżność pomiędzy wynikami a zespołem, patrząc od strony operacyjnej i technologicznej. Oznacza to, że potrzebujemy ponownego przyjrzenia się strukturze weekendu, a szczególnie formatowi kwalifikacji. Uważam zatem, że nadszedł odpowiedni momenty, by razem z FEO (Formula E Operations Limited) i FIA, zadecydować, czy dla rozwoju serii należy zrobić coś innego w tym temacie, jednocześnie unikając przypadkowości obecnego formatu. Miał on już swój czas i miejsce, a teraz potrzebujemy zrobić krok w tył i przyjrzeć się, jak chcemy się rozwijać w przyszłości.”

Stoffel Vandoorne i Nyck de Vries - Mercedes-Benz EQ FE Team

Długość torów, na których ściga się Formuła E, nie przekracza trzech kilometrów. Czy uważasz, że wraz z kolejną generacją aut seria powinna iść w stronę dłuższych obiektów?

I. James: „Myślę, że wraz ze wzrostem mocy, który zobaczymy w trzeciej generacji aut, istnieje okazja, by przyjrzeć się formatowi wyścigu i zadecydować co jest najlepsze dla Formuły E. Rzeczą, którą chciałbym rozważyć, jest zastosowanie różnych ustawień mocy silnika elektrycznego, aby móc dostosować go do danego toru. Nie jest to coś, co jest planowane na trzecią generację aut, jednak jestem w stanie wyobrazić sobie taką sytuację w przyszłości. Jeżeli samochód posiadałby 600 kW zamiast 350 kW, można byłoby wtedy użyć pełnej mocy na torach tradycyjnych, a potem zmniejszyć ją podczas wyścigów miejskich. Może to dostarczyć trochę zmienności, ale byłby to też nowy sposób testowania zespołów, kierowców i hardware’u w różnorodnych sytuacjach. Jest to moja prywatna opinia, jednak interesujące byłoby rozważenie tego z ludźmi mającymi większą wiedzę niż ja i zobaczenie, czy jest to możliwe do zrobienia w przyszłości.”

Jakie są Wasze oczekiwania oraz nadzieje na nadchodzące rundy trwającego sezonu wyścigowego?

I. James: „Ha ha, to pytanie za milion dolarów. Po pierwsze świetnie jest zobaczyć sfinalizowany kalendarz, co oznacza, że mamy przed sobą naprawdę niesamowite wyścigi i cały zespół jest naprawdę podekscytowany piętnastoma rundami, które miejmy nadzieję, się odbędą. Jeśli chodzi o nasze oczekiwania, to jak dotychczas mieliśmy pewne wzloty i upadki podczas pierwszych wyścigów i osobiście mam nadzieję na trochę stabilności podczas naszego rozwoju. Stąpamy jednak twardo po ziemi, ale uważam, że mamy możliwość, by rywalizować o wysokie lokaty w tym roku. Nie mogę się zatem tego doczekać i trzymam kciuki za silną pozycję na koniec sezonu.”

Po raz pierwszy Formuła E będzie się ścigać na pełnej pętli w Monako. Co myślisz o tej decyzji i czy według Ciebie takie posunięcie urozmaici samą rywalizację?

I. James: „Z tego, co wiem, to ściganie na pełnej nitce było rozważane przez ostanie lata i dostrzegłem, że dużo osób chciało to zrobić. Uważam zatem, że jest to niezwykła okazja, by użyć całego toru i jestem z tego powodu bardzo podekscytowany. Wyścig w Monako to ikoniczne wydarzenie i myślę, że nawet podczas tych trudnych czasów atmosfera będzie niesamowita. Kierowcy również nie mogą się doczekać, by zobaczyć, jak auta Formuły E wypadną na pełnej nitce tego obiektu, więc poczekajmy i zobaczymy, jak to będzie wyglądało.”

Jak większość zespołów homologowaliście swoją jednostkę napędową, z której korzystacie obecnie i będziecie ją wykorzystywać w ósmym sezonie. Czy uważasz, że rozpoczęcie kampanii z nowym elektrycznym silnikiem było dobrym posunięciem?

I. James: „Tak, dla nas był to zdecydowanie dobry ruch. Decyzja z pewnością była trudna i zawierała element ryzyka, ze względu na czas homologacji i problemów związanych z pandemią. Myślę, że od początku sezonu w Arabii Saudyjskiej dostrzegliśmy nasz silny pakiet, jednak należy pamiętać o tym, iż mieliśmy tylko jeden sezon jako zespół fabryczny. Musieliśmy zatem zebrać całą zdobytą wiedzę i użyć jej jak najszybciej przy tworzeniu nowej jednostki napędowej. Dla nas był to znakomity ruch, ale jestem w stanie zrozumieć, dlaczego inne ekipy zdecydowały się przesunąć wprowadzenie nowych silników i myślę, że dzięki temu sezon będzie jeszcze bardziej interesujący.”