Wywiad z Igorem Waliłko

Igor Waliłko / © Media4Racing

Igor Waliłko w specjalnym wywiadzie dla Motorsport Grand Prix opowiedział o swoich startach w Porsche Supercup, rywalizacji na ulicznym torze w Monte Carlo oraz doświadczeniach z ADAC GT Masters i Fanatec GT World Challenge Europe Powered by AWS Sprint Cup. Polak zdradził także swoje cele i marzenia na kolejne sezony wyścigowe.

Swoje profesjonalne starty rozpocząłeś od rywalizacji w Euroformule Open oraz ADAC Formel Masters w 2014 roku. Jak wspominasz swoje pierwsze wyścigi bolidami jednomiejscowymi w tym okresie?

Igor Waliłko: „Nie ukrywam, że był to dla mnie etap, w którym celowałem w Formułę 1 i to było moje główne marzenie. Bardzo dobrze wspominam swoje pierwsze starty w ADAC Formel Masters. Rywalizacja była naprawdę na wysokim poziomie.”

„Po jednym sezonie w ADAC Formel Masters przesiadłem się do Euroformuły Open i tam startowałem bolidem bardziej zaawansowanym, dużo szybszym, który posiadał dużo więcej aerodynamiki, więc wymagało to ode mnie innego stylu jazdy. Tę serię również bardzo dobrze wspominam – dużo się nauczyłem i na pewno zdobyte doświadczenie procentuje nawet w samochodach GT3, gdzie aerodynamika odgrywa dużą rolę.”

W 2016 roku spróbowałeś swoich sił w samochodach GT3, a rok później na dłużej zagościłeś za kierownicą Porsche, aby ścigać się w Porsche Supercup. Jak podsumujesz starty w tej serii i możliwość ścigania się w takich miejscach jak Monte Carlo, Silverstone, czy Meksyk?

I. Waliłko: „Nie ukrywam, że starty w Porsche Supercup, z perspektywy czasu, okazały się skokiem na głęboką wodę, ponieważ przesiadłem się do samochodu GT3 i od razu rozpocząłem rywalizację na najwyższym możliwym poziomie, jeśli chodzi o wyścigi Porsche.”

„Było trochę perturbacji w tym sezonie, pojawiły się problemy ze sprzętem, natomiast generalnie wspominam serię bardzo dobrze, ze względu na poziom, który był tak wysoki, że musiałem szybko dociągać do zawodników topowych. W pierwszym wyścigu w Barcelonie, przed swoim błędem, jechałem na szóstej pozycji, w Monte Carlo pojechałem dziesiątą czasówkę i okazałem się najszybszym debiutantem, więc było wiele pozytywnych akcentów... dobrze to wspominam, a doświadczenie zebrane po przejeździe po torze w Monte Carlo zostanie ze mną na zawsze i będę o tym pamiętał przez długie lata.”

Co było największym wyzwaniem w Monte Carlo, gdy pierwszy raz wyjechałeś na pętlę?

I. Waliłko: „Powiem szczerze, że przed tym debiutem nigdy nie jeździłem po torze ulicznym, więc to, iż te bandy były bardzo blisko, z pewnością nie ułatwiało zadania i pojawiła się ta świadomość, że najmniejszy błąd lub najmniejsza pomyłka okazuje się bardzo kosztowna ze względu na to, że kończymy w barierach i modlimy się tylko, aby były tylko niewielkie uszkodzenia.”

„Prędkość na tym torze, przyczepność, wszystko się tak naprawdę różni od obiektu permanentnego, ale przede wszystkim ta bliskość band. W samochodzie kokpit kierowcy znajdował się po lewej stronie i gdy trzeba było wychodzić z zakrętu blisko bariery, przy minimalnym limicie, jeśli chodzi o tył auta, aby nie otrzeć się o ścianę, generowało to bardzo duże wyzwanie.”

Dwa ostatnie sezony spędziłeś w ADAC GT Masters, ale sukcesy przyszły dopiero w 2021 roku, w którym dwukrotnie stawałeś na najwyższym stopniu podium. Jak podsumujesz ostatni rok startów w tej serii?

I. Waliłko: „Ostatni rok startów w serii ADAC GT Masters z pewnością był jednym z lepszych w mojej karierze. Do przedostatniej rundy walczyliśmy o mistrzostwo całej serii, więc było to dość duże zaskoczenie, ze względu na to, że ponad połowa stawki to byli zawodnicy fabryczni i nikt przed sezonem nie stawiał nas w roli pretendenta do mistrzostwa.”

„Walczyłem z zawodnikami najwyższej klasy i wraz z Julesem Gounonem byliśmy trochę underdogami – mój partner wyścigowy, fabryczny zawodnik Mercedesa, bardzo doświadczony w startach samochodami GT3, natomiast ja, kierowca, który dopiero wchodził w świat rywalizacji takimi autami i od razu walka o mistrzostwo.”

„Ostatecznie dwie ostatnie rundy nie poszły po naszej myśli, ale wydaje mi się, że pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony, wyciągając z tego maksimum. Był to jeden z lepszych sezonów w mojej karierze, więc jestem z tego bardzo zadowolony i do dziś wspominam swoje wygrane, ponieważ nie ukrywam, że pierwszy wyścig, w którym zwyciężyłem, odbył się w moje urodziny.”

Pomiędzy kampaniami 2020 i 2021 zmieniłeś także auto z Audi R8 LMS na Mercedesa-AMG GT3 Evo. Czy przesiadka do innego samochodu sprawiła Ci jakieś problemy i jakie różnice pomiędzy tymi autami zauważyłeś po zmianie kokpitu?

I. Waliłko: „Nie, wręcz przeciwnie, Mercedesem-AMG GT3 Evo jeździ mi się dużo lepiej. Generalnie ten pierwszy sezon nie był do końca udany, ponieważ przez pierwsze dwie lub trzy rundy nie mogliśmy się optymalnie zgrać z zespołem. Pojawiły się różne problemy i nie mieliśmy wystarczającego tempa, a w połowie kampanii nabawiłem się dość poważnej kontuzji na treningu i nie byłem w stanie kontynuować rywalizacji do końca. Przejechałem zaledwie połowę sezonu, więc tego doświadczenia nie zebrałem zbyt dużo, natomiast wiedzę, którą zebrałem w sezonie ADAC i te tory, na których się ścigałem w Porsche Carrera Cup Germany, na pewno zaowocowały w kolejnej kampanii, gdy się przesiadłem do Mercedesa.”

„Przesiadka do Mercedesa okazała się dużą różnicą, jeśli porównamy to do startów w poprzednim roku. Samochód zupełnie inaczej się prowadzi, ze względu na to, że silnik w Mercedesie umiejscowiony jest z przodu, natomiast jednostka w Audi była umiejscowiona centralnie. Przeskok do Mercedesa był diametralny. W Mercedesie mieliśmy zespół na najwyższym poziomie, każda osoba dawała z siebie 110% i mogliśmy walczyć o najwyższe pozycje. Bardzo pozytywnie to wspominam.”

W tym roku ścigasz się w Fanatec GT World Challenge Europe Powered by AWS Sprint Cup. Co jak dotąd było dla Ciebie największym wyzwaniem i jak oceniasz swoje dotychczasowe starty?

I. Waliłko: „Na pewno dużym wyzwaniem są tory, których nie znam i też nie mam możliwości wjechania się w te pętle, ponieważ przed zawodami mamy zaledwie dwa treningi, podczas których samochód musimy dzielić pomiędzy dwóch kierowców, więc tej jazdy naprawdę jest niewiele.”

„Pierwsza runda na Brands Hatch – tor bardzo wymagający i wydaję mi się, że jeden z najtrudniejszych obiektów, na których kiedykolwiek miałem okazję się ścigać. Dwadzieścia kółek przed kwalifikacjami to mówi samo za siebie, a będąc na nowym torze i po zaledwie tylu okrążeniach, trzeba wsiąść do samochodu i pojechać na sto procent w kwalifikacjach, nie jest to łatwe zadanie.”

„Drugą kwestią są opony, które trzeba samodzielnie rozgrzać, ponieważ w ADAC GT Masters nie korzystaliśmy z koców grzewczych, dostawaliśmy zimne ogumienie na samochód, musieliśmy je doprowadzić do odpowiedniej temperatury pracy i w odpowiednim momencie wykorzystać ich potencjał w stu procentach. Jeśli chodzi o GT World Challenge Europe to tam mamy grzane ogumienie, więc różni się to zdecydowanie, ponieważ wyjeżdżamy na tor i tak naprawdę opony są już w oknie temperaturowym, w którym możemy od razu mocno naciskać. To powoduje jednak, że to okno jest dużo mniejsze i musimy przejechać idealne okrążenie, ponieważ już na drugim kółku przyczepność nie jest już tak sama, więc ten margines błędu w kwalifikacjach GT World Challenge jest zupełnie inny. Plusem jednak jest to, że na czasówkę mamy dwa komplety. To są dwa takie największe wyzwania.”

W Fanatec GT World Challenge Europe ścigasz się z wieloma ciekawymi kierowcami, jednak jeden przyciąga największą uwagę, to Valentino Rossi. Co możesz powiedzieć o rywalizacji z legendą Motocyklowych Mistrzostw Świata?

I. Waliłko: „Powiem szczerze, że wzbudziło to we mnie bardzo pozytywne emocje ze względu na to, że od dziecka śledzę wyścigi motocyklowe – mój tata również zaczynał od motocykli i także się ścigał – a Valentino Rossi był od zawsze moim idolem i wzorcem, którego chciało się naśladować, więc sam fakt poznania go, czy możliwość obcowania z nim na jednym torze, podczas jednego weekendu i wspólna rywalizacja, jest czymś naprawdę pięknym.”

Wraz z początkiem 2024 roku w Długodystansowych Mistrzostwach Świata zagości kategoria GT3, zastępując LMGTE Pro. Czy zastanawiałeś się nad startami w tej serii lub/i spróbowania swoich sił w 24-godzinnym wyścigu Le Mans?

I. Waliłko: „Zastanawiam się, ponieważ nie ukrywam, że w ostatnim sezonie oraz tym obecnym ścigam się głównie w wyścigach sprinterskich. Miałem okazję rywalizować w 24-godzinnym wyścigu w Dubaju i 12-godzinnym w Mugello, skąd mam pewne doświadczenia w tego typu wyścigach, ale z pewnością moim celem jest zostać kompletnym zawodnikiem, czyli kierowcą, który potrafi bardzo dobrze się zaprezentować w sprincie, ale również pojechać bardzo dobrze w endurance. Wiadomo, rywalizacja wytrzymałościowa to jest zupełnie inny styl jazdy oraz inne podejście, ponieważ nie jedziemy od startu do mety na sto procent i często się kalkuluje oraz omija jakiekolwiek zagrożenia na początku wyścigu. Jest to zupełnie inna jazda, ale chciałbym na pewno tego spróbować.”

Do końca sezonu Fanatec GT World Challenge Europe pozostało jeszcze trochę czasu, jednak, czy zastanawiałeś się już, gdzie będziesz się ścigał w kolejnym sezonie? Może DTM, gdzie również rywalizują samochodami GT3?

I. Waliłko: „Nie ukrywam, że DTM to zawsze było moje marzenie, w szczególności, jak rywalizowano w serii autami o specyfikacji Class 1, co było w pewnym rodzaju wisienką na torcie, jeśli chodzi o wyścigi. Teraz zawodnicy rywalizują samochodami GT3, więc nie ukrywam, że jest to moim celem, w szczególności pod względem tego, iż jedzie jeden kierowca i to jest nowość, ponieważ w każdej innej serii samochód jest dzielony minimum na dwóch zawodników. Chciałbym pokazać się w tej serii, ale wiadomo, że tu do głosu dochodzą kwestie budżetowe i jak wiemy, bo nie ukrywam, że dostałem kilka propozycji startów w serii DTM, jest to zależne od możliwości finansowych, więc tutaj muszę poczekać oraz zobaczyć, jak to wyjdzie, jak ten sezon się zakończy i jak będą wyglądały przygotowania do kolejnych startów. Wtedy będę podejmował najlepszą dla mnie decyzję, ale zdecydowanie jest to seria, w której chciałbym się całym sercem pokazać.”

Robin Rogalski, który obecnie ściga się w GTC Race również myśli o DTM i ciekawie byłoby zobaczyć dwóch Polaków na starcie.

I. Waliłko: „Oczywiście, że tak i fajnie byłoby się z Robinem pościgać, ponieważ kiedyś mieliśmy okazję uczestniczyć w tych samych testach, ale z tego, co wiem, to chyba nigdy nie rywalizowaliśmy na jednym torze i w jednej serii. Z pewnością byłby to ciekawy aspekt, jednak co przyszłość pokaże, to musimy jeszcze poczekać.”_

Co doradziłbyś młodym polskim kierowcom, którzy stawiają pierwsze kroki w profesjonalnych motorsporcie?

I. Waliłko: „Jeśli mogę powiedzieć na swoim przykładzie, to z pewnością im szybciej się wejdzie w świat aut GT czy bolidów, tym lepiej. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o mnie, to zrobiłem to o rok za późno. Nawet gdy brakuje wieku do licencji, to lepiej poświęcić dany budżet i dany czas na testy, niż na jazdę w kartingu o wyższe pozycje, ponieważ ostatecznie to ten trening na dużym torze, w otoczeniu bolidu lub samochodu GT – bo nie ukrywajmy, że czasy się zmieniły i dużo młodych zawodników z kartingu od razu przeskakuję do samochodów GT – odbije się w przyszłości i lepiej zaowocuje.”

Image: © Media4Racing