Wywiad z Romainem Grosjeanem

Romain Grosjean - Andretti Autosport / © Ignite Media / Andretti Autosport

Romain Grosjean w specjalnym wywiadzie dla Motorsport Grand Prix opowiedział o wyzwaniach, które czekają go w IndyCar, celach na trwający sezon oraz zbliżającym się Indianapolis 500. Francuz zdradził także, jakie różnice w samochodach zaobserwował po przesiadce z bolidu F1 do Dallary DW12 i jak ocenia rozpoczęcie sezonu w wykonaniu swojego byłego zespołu Haas.

Po długiej karierze w Formule 1 przeniosłeś się do IndyCar, gdzie obecnie ścigasz się w Andretti Autosport. Jak oceniłbyś Twoją dotychczasową jazdę i wyniki w tej serii? Jaki był Twój ulubiony wyścig lub moment?

Romain Grosjean: „Całkiem nieźle, odkryłem IndyCar. Wcześniej nie wiedziałem czego się spodziewać, ale naprawdę znalazłem odpowiednie miejsce dla siebie. Pierwszy rok był całkiem niezły, udało mi się zdobyć trzy podia, kilka razy znalazłem się w pierwszej piątce i dostałem szansę na podpisanie kontraktu z Andretti Autosport, który jest jednym z największych zespołów w USA, uważam nawet, że na świecie. To ogromna szansa. W tym sezonie przejechaliśmy dopiero dwa wyścigi, zaczęliśmy dość powolnie, ale mam nadzieję, że nie będzie już tak źle. W zeszłym roku byłem kilka razy blisko wygranej, teraz liczę na wiele zwycięstw.”

„Każde podium jest zawsze czymś wyjątkowym, w zeszłym roku było kilka świetnych wyścigów. Wciąż jednak czuję, że w IndyCar muszę się jeszcze wiele nauczyć, zwłaszcza jeśli chodzi o jazdę po owalu. Doświadczenie jest tutaj kluczowe, ale jestem na dobrej drodze. Cieszę się z tego i naprawdę czuję, że jest to seria, która odpowiada mojemu stylowi jazdy oraz temu, co chcę teraz robić.”

Wspomniałeś o jeździe po owalu, a niedawno zadebiutowałeś w Teksasie. Jesteś zadowolony z wyników, pomimo problemów technicznych, jakie miałeś? I jak podobała Ci się jazda z niskim dociskiem po owalu?

R. Grosjean: „Tor w Teksasie był dobrym doświadczeniem, na które byłem gotowy, ale niestety nie ukończyliśmy wyścigu. Czuję jednak, że stać mnie na więcej. W Teksasie byłem chyba zbyt zachowawczy, ale myślę, że podczas pierwszego wyścigu, lepiej było być zbyt zachowawczym, niż już na samym początku wylądować na ścianie.”

Przed Tobą także start w legendarnym wyścigu Indianapolis 500. Czy masz jakieś oczekiwania wobec siebie, czy raczej chcesz wykorzystać zdobyte już doświadczenie i powalczyć o najlepsze miejsce, jakie tylko możesz?

R. Grosjean: „W Indy 500 najważniejsze będzie zdobycie punktów oraz upewnienie się, że będę w stanie przekroczyć linię mety. Jest to wydarzenie, o którym wszyscy mówią, więc jestem pewny, iż będzie to coś wyjątkowego. Nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zobaczę, co możemy zrobić, ale na pewno celem będzie zajęcie dobrej pozycji oraz zdobycie punktów, ponieważ to wyścig, który liczy się podwójnie.”

Auta IndyCar znacząco różnią się od bolidów Formuły 1. Jakie największe różnice między samochodami zauważyłeś i wyczułeś, kiedy po raz pierwszy wsiadłeś do samochodu Indy? Które różnice podobają Ci się bardziej i która filozofia auta wyścigowego bardziej Ci odpowiada?

R. Grosjean: „Uważam, że to zupełnie inna filozofia. Samochody Indy korzystają z mniejszej ilości technologii, są prostsze, ale ściganie się w nich sprawia wielką radość i jest całkiem solidne. Powiedziałbym, że w Formule 1, która jest oczywiście szczytem sportów motorowych, aerodynamika samochodu i sposób, w jaki się on zachowuje, dyktuje warunki. W Indy samochody możesz ustawić tak, jak chcesz, z całą ich geometrią, sprężynami, drążkami, amortyzatorami. Jeśli chodzi o fair play – IndyCar jest lepsze, ponieważ każdy ma taki sam samochód, poza amortyzatorami. Natomiast jeśli chodzi o samą technologię, Formuła 1 jest zdecydowanie atrakcyjniejsza, między innymi ze względu na warunki budżetowe.”

Jak już wspomniałem, auta obu serii mają między sobą wiele różnic. Czy długo czasu zajęło Ci pełne poznanie Dallary DW12?

R. Grosjean: „Nie, właściwie to poszło całkiem gładko. Myślę, że już drugiego dnia testów byłem zadowolony z tego, co mamy. Chcemy podnieść poprzeczkę i powalczyć o trzecie miejsce w klasyfikacji. Tak jak mówiłem, IndyCar całkiem dobrze pasuje do mojego stylu jazdy, szczególnie można było to zauważyć w zeszłym roku. W tym, wraz z moim inżynierem, musimy jeszcze nieco dopracować samochód, ale powinniśmy mieć jeszcze kilka dni testów przed GP Long Beach, więc mam nadzieję, że zajmiemy dobre miejsce.”

Wspomniałeś, że w IndyCar każdy zespół korzysta z samochodów o takiej samej specyfikacji. Skutkuje to faktem, że szansa na wygraną jest większa. Czy to pozytywnie wpływa na motywację kierowcy przed weekendem wyścigowym, wiedząc, że może realnie ukończyć rywalizację na pierwszym miejscu?

R. Grosjean: „Tak, świadomość, że podczas weekendu wyścigowego ma się szansę na zwycięstwo, to coś wyjątkowego. W Formule 1, szczególnie podczas ostatnich dwóch lat, uważaliśmy, że zdobycie dwóch punktów jest czymś niesamowitym. Teraz jadę na weekend wyścigowy i jestem w stanie powiedzieć: «Mogę walczyć o pole position, o zwycięstwo» i to mi się podoba, przecież po to właśnie się ściągamy.”

Porównując Formułę 1 i IndyCar, nowa dla Ciebie seria jest wolniejszą i mniej prestiżową. Czy wywalczenie jednego punktu w Formule 1 znaczy dla ciebie więcej niż zdobycie podium w IndyCar? Jak możesz to porównać i jak się do tego odnosisz?

R. Grosjean: „Nie, wygrana jest zawsze czymś wyjątkowym, niezależnie od tego, gdzie jesteś i co robisz. Kiedy zdobywa się pierwszy punkt w Formule 1, to jest to coś niesamowitego, jednak to nie to samo. Wygrywanie jest zdecydowanie lepsze.”

Od 2016 roku jeździłeś w zespole Haas, który teraz zdaje się mieć szansę na powrót do środka stawki. Czy cieszysz się z obecnego sukcesu Twojego byłego zespołu?

R. Grosjean: „Oczywiście, bardzo się cieszę, szczególnie z powodu Kevina Magnussena. Uważam, że Haas zeszły rok poświęcił na rozwój bolidów na sezon 2022, a podczas ostatnich dwóch Grand Prix poszło im świetnie. Miejmy nadzieję, że tak pozostanie, ponieważ w przeszłości zespół miał problem z tym iż dobrze rozpoczynał sezon, a potem spadał na dół stawki. Naprawdę liczę na to, że w tym roku uda im się utrzymać w czołówce. Cieszę się, że Kevin pokazuje, iż samochód znaczy wiele; przez ostatnie dwa lata, gdy walczyliśmy na ostatnich miejscach, to nie do końca zależało od kierowcy, tylko od samochodu.”_

Od wielu lat mówisz o zdrowiu mentalnym w motosporcie, a w przypadku Formuły 1 wskazujesz na rosnącą presję oraz narastające oczekiwania ze strony kibiców i mediów. Czy uważasz, że umiejętność radzenia sobie z tymi czynnikami może w przyszłości stać się jeszcze ważniejsza?

R.Grosjean: „W Formule 1 presja jest zawsze bardzo duża, ponieważ reprezentujesz markę, sponsora, zespół, a dookoła jest mnóstwo mediów i ludzi. Można to zaobserwować na przykładzie młodych kierowców, którzy po jednym dobrym wyścigu stają się nową gwiazdą, a potem borykają się z problemami. Nie jest łatwo, presja jest ogromna, w IndyCar również. Chcesz być pewny, że utrzymasz swoje miejsce w topowym zespole i będziesz robić to, co chcesz. Jednak mam wrażenie, że jest inaczej, ponieważ mamy więcej niż jeden czy dwa zespoły, które są w stanie wygrywać wyścigi.”

Tak, jak w życiu, tak w wyścigach kierowcy często znajdują się w patowej sytuacji bez wyjścia. Przypuszczam, że w Twojej karierze był taki moment, kiedy napotkałeś wiele przeciwności losu i problemów. Co było Twoją motywacją w takiej sytuacji i czy jest coś, co mógłbyś przekazać młodszym kierowcom, jak i młodemu Romanowi?

R. Grosjean: „Nie sądzę, ponieważ każdy z nas inaczej reaguje na pewne sytuacje. W moim przypadku, szczególnie na początku kariery, chodziło głównie o zwycięstwa, zawsze chciałem wygrywać. Dysponowałem dobrym samochodem, więc powinienem był w stanie zająć pierwsze miejsce w GP Walencji w 2012 lub GP Niemiec w 2013 roku, jednak tak się nie stało. Należy starać się, utrzymywać motywację i nie utracić pragnienia zwycięstwa.”

Styl amerykańskich wyścigów znacząco różni się od tych europejskich. Jakie różnice dostrzegłeś, gdy po raz pierwszy przyjechałeś na tor w Stanach Zjednoczonych i czy coś szczególnie Ciebie zaskoczyło?

R. Grosjean: „Tak, wszystko jest inne. Każdy ustawia swój samochód obok innych, nikt niczego nie ukrywa, można podejść i zobaczyć co robią twoi sąsiedzi. Udzielamy też sobie nawzajem rad, wygląda to tak, że jeśli ktoś jest lepszy ode mnie na torze, to jedzie na czele, a jeśli ja jestem lepszy, to go pokonuje. To zupełnie inna atmosfera niż ta, którą poznałem wcześniej w Europie.”

Jakie są Twoje plany, czy zamierzasz pozostać w IndyCar, czy może myślisz o przejściu do WEC lub serii IMSA?

R. Grosjean: „Nie, w tej chwili jestem bardzo szczęśliwy w IndyCar. Naszym celem jest zdobycie mistrzostwa, więc musimy zacząć jeździć szybciej i wygrywać wyścigi.”

Image: © Ignite Media / Andretti Autosport