Zapowiedź GP Włoch: Jubileuszowy wyścig w Świątyni Szybkości

GP Włoch 2019 / © Pirelli Motorsport

Już w najbliższy weekend odbędzie się ósma runda sezonu 2020 – GP Włoch na torze Monza. Świątynia Szybkości będzie gościć kierowców Formuły 1 już po raz 70. i z tego też względu możemy oczekiwać wyjątkowego spektaklu. Niemniej faworytem do zwycięstwa będzie Mercedes. Zanim jednak rozpocznie się rywalizacja, zapraszamy do lektury zapowiedzi.

70. wizyta Formuły 1 na Autodromo Nazionale di Monza

Nie ma drugiego takiego toru w Formule 1, który gościłby kierowców tyle razy, ile robił to Autodromo Nazionale di Monza. Obiekt położony nieopodal Mediolanu był bowiem gospodarzem GP Włoch aż 69 razy – tylko w 1980 roku jego rolę przejęła Imola. W związku z tym najbliższy wyścig będzie już jubileuszowym, 70. w historii F1. Co prawda jeszcze kilka miesięcy temu mogliśmy mieć co do tego wątpliwości ze względu na pandemię koronawirusa, ale przy zachowaniu odpowiedniego reżimu sanitarnego sezon 2020 mógł wystartować, a tor Monza utrzymał swoje miejsce.

Historia tego legendarnego obiektu sięga aż 1922 roku. Wtedy to 3 września oddano go do użytku, czym stał się trzecim – po Brooklands i Indianapolis – stałym torem wyścigowym. Oryginalna pętla liczyła 10 kilometrów i składała się z nitki tradycyjnej oraz owalnej. To właśnie na takiej 10 września odbyło się drugie w historii Grand Prix Włoch. Z czasem jednak zrezygnowano z owalu, a tradycyjny tor przeszedł drobne modyfikacje zwiększające bezpieczeństwo, przede wszystkim dodano szykany. Mimo to ogólny charakter się nie zmienił – jest to obiekt piekielnie szybki, a zespoły przywożą tutaj specjalne pakiety aerodynamiczne, które generują minimalny docisk.

Nic więc dziwnego, że Autodromo Nazionale di Monza nazywany jest również "Świątynią Szybkości". Obecne okrążenie ma długość 5793 metrów, a Kimi Raikkonen podczas kwalifikacji w 2018 roku uzyskał czas 1:19,119 – daje to średnią prędkość 263,587 km/h. Jest to obecny rekord w szybkości pokonania jednego „kółka” przez samochód Formuły 1. Kto wie, może w najbliższą sobotę uda się komuś ten rezultat poprawić. Choć w związku z zakazaniem kwalifikacyjnego trybu pracy silnika może to być zadaniem utrudnionym.

Pytanie też, czy uda się poprawić rekord z wyścigu. Ten od 2004 roku należy do Rubensa Barrichello (Ferrari) i wynosi 1:21,046.

Lewis Hamilton w drodze po 90. zwycięstwo w karierze

Wygrywając wyścig o GP Belgii, Lewis Hamilton odniósł swój 89. triumf w Formule 1. Tym samym Brytyjczykowi brakuje już tylko dwóch zwycięstw do wyrównania osiągu Michaela Schumachera. Wydaje się więc, że wyczyn ten jest już tylko kwestią czasu i tylko tygodnie dzielą sześciokrotnego mistrza świata od pobicia rekordu legendarnego Niemca.

Lewis Hamilton jest w doskonałej formie i dzięki pięciu wygranym jest zdecydowanym liderem klasyfikacji generalnej – po siedmiu rundach ma 47 punktów przewagi nad Maxem Verstappen. Nic więc dziwnego, że to Brytyjczyk będzie faworytem GP Włoch, gdzie może odnieść swoje jubileuszowe, 90. zwycięstwo. Jeśli tak też się stanie, to zostanie samodzielnym liderem w ilości wygranych na Monzy – na razie on i Michael Schumacher mają po pięć wygranych.

Wydaje się, że jedynym rywalem Lewisa Hamiltona w GP Włoch będzie jego zespołowy partner, Valtteri Bottas. Mercedes skonstruował bowiem na ten sezon wyborny samochód, który ma sporą przewagę nad rywalami i paradoksalnie, zakaz używania trybu kwalifikacyjnego może im jeszcze pomóc podczas Grand Prix. Już w Belgii widzieliśmy, jak ich główna przewaga wynikała z fenomenalnego pakietu aerodynamicznego i mogli sobie pozwolić na to, by ich niesamowita jednostka napędowa nie była eksploatowana do granic możliwości.

Pytanie tylko, czy Valtteri Bottas będzie w ogóle mógł powalczyć z Lewisem Hamiltonem. Zespół ewidentnie stawia na sześciokrotnego mistrza świata i potencjalna walka kierowców wydaje się wręcz niemożliwa. Nawet jeśli Fin ma na nią ochotę i wciąż wierzy w pokonanie swojego zespołowego partnera.

Renault czarnym koniem GP Włoch

Do tej pory jedynym kierowcą, który stawiał się zawodnikom Mercedesa, był Max Verstappen. Holender wydobywał ze swojego Red Bulla chyba więcej niż mógł, przez co też zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. GP Włoch może być jednak dla niego mniej udane i bardziej niż na walce z Hamiltonem i Bottasem, powinien skupić się na odparciu ataków zespołu Renault.

Francuska ekipa dysponuje całkiem mocną jednostką napędową, która w połączeniu z pakietem aerodynamicznym generującym niski docisk tworzy broń bardzo potężną. Potwierdzeniem tych słów było ubiegłotygodniowe GP Belgii, gdzie Daniel Ricciardo wywalczył czwarte miejsce i osiągał bardzo wysokie prędkości maksymalne. Na torze Monza może być podobnie, a kto wie, czy nie nawet lepiej.

Zespół Renault stanie więc w niedzielę przed ogromną szansą na pierwsze podium w tzw. „erze hybrydowej”. Minimalnie większe nadzieje należy pokładać w Danielu Ricciardo, który zajmuje wyższe miejsce w klasyfikacji generalnej, a podczas GP Belgii uzyskał najlepszy czas okrążenia i był lepszy od Estebana Ocona, który zajął piątą pozycję. Dla Australijczyka GP Włoch może też być już ostatnią, bądź przedostatnią szansą na podium w barwach Renault. Francuska ekipa wydaje się mieć szanse jeszcze tylko w wyścigu w Bahrajnie, który odbędzie się na zewnętrznej nitce toru Sakhir.

Trudne GP Włoch dla zespołu Ferrari

Odnosząc w ubiegłorocznym GP Włoch zwycięstwo, Charles Leclerc przerwał pasmo porażek zespołu Ferrari na torze Monza. Włoska stajnia poprzedni triumf odniosła tutaj bowiem w 2010 roku – wtedy najszybszy był Fernando Alonso. 12 miesięcy temu Ferrari było więc na szczycie, a teraz sytuacja jest zgoła odmienna.

Po niesamowicie wydajnej jednostce napędowej nie ma już śladu ze względu na tajne porozumienie z FIA, a generujący spory opór pakiet aerodynamiczny pozostawia wiele do życzenia. Ferrari w sezonie 2020 znalazło się w ogromnej zapaści, a największe problemy sprawiają im tory, na których minimalną rolę odgrywa docisk. Potwierdzenie tego mieliśmy w ubiegłym tygodniu, gdzie na torze Spa-Francorchamps Charles Leclerc i Sebastian Vettel znaleźli się poza czołową dziesiątką. Niestety, ale i podczas GP Włoch może czekać ich podobny los.

Celem dla zespołu Ferrari będzie więc na pewno pozycja w czołowej dziesiątce, zwłaszcza po tak nieudanym GP Belgii. Na torze Monza nie powinni mieć już jednak takich problemów w technicznej sekcji toru, co może im trochę pomóc. Niemniej zapowiada się dla nich niezbyt wesoły weekend.

Prognoza pogody i harmonogram GP Włoch

Obecne prognozy pogody przewidują słoneczny weekend. Temperatura ma oscylować w granicach 28-30 stopni Celsjusza, a ryzyko opadów deszczu jest znikome. Zapowiada się więc gorący weekend, choć nie powinien on sprawiać większych problemów dla opon. Pirelli przywiezie na GP Włoch najbardziej standardowe twardości ogumienia – od C2 do C4 – czyli dokładnie takie jak w roku ubiegłym. Wówczas zwycięzca Grand Prix, Charles Leclerc przejechał wyścig na jeden postój – z miękkich opon zmienił na twarde.

Godziny rozgrywania poszczególnych sesji GP Włoch są typowe dla rund europejskich. Piątkowe treningi rozpoczną się więc odpowiednio o godzinie 11:00 i 15:00, natomiast sobotnia sesja o 12:00. Kwalifikacje zaplanowano na 15:00, a start liczącego 53 okrążenia wyścigu odbędzie się w niedzielę o 15:10. Podobnie jak to było w przypadku GP Belgii, tak i tym razem transmisję z niego – poza stacją Eleven – będzie można obejrzeć na kanele Polsat. Początek już o 15:05.

Image: © Pirelli Motorsport