Zapowiedź Motocyklowego GP Austrii: Przerwać passę Ducati

GP Austrii 2019 / © Honda Racing Corporation

Prosto z Czech MotoGP przenosi się na tor Red Bull Ring, gdzie w najbliższy weekend odbędzie się GP Austrii. Rundę tę szczególnie upodobali sobie zawodnicy Ducati, którzy zwyciężali tutaj w czterech poprzednich sezonach. Czy mimo problemów uda im się podtrzymać tę passę? KTM, dla którego jest to domowy wyścig, z pewnością chciałby ją przerwać. Czy im się to uda? Musimy poczekać do niedzieli, na razie jednak zapraszamy do lektury zapowiedzi.

Czy Ducati podtrzyma swoją passę w GP Austrii?

Odkąd w 2016 roku GP Austrii powróciło do kalendarza Motocyklowych Mistrzostw Świata, wszystkie wyścigi wygrywali zawodnicy Ducati. Najpierw Andrea Iannone, który zakończył blisko 6-letnią serię bez triumfów dla włoskiej marki, rok później Andrea Dovizioso, w sezonie 2018 triumfował Jorge Lorenzo, a 12 miesięcy temu ponownie Andrea Dovizioso.

Konfiguracja toru Red Bull Ring idealnie odpowiada specyfikacji Ducati. Długie proste, na które wychodzi się z wolnych nawrotów, są wręcz stworzone pod model Desmosedici. Ogromna moc i przyspieszenie daje im tutaj przewagę, a stąd właśnie wzięły się te cztery triumfy. Jeszcze tydzień temu powiedziałbym, że w GP Austrii odniosą też i piąte zwycięstwo. Teraz już jednak nie jestem tego tak pewny. Ogromne problemy w Brnie, gdzie również upatrywani byli w gronie faworytów, poddają w wątpliwość podtrzymanie passy. Jeśli więc Andrea Dovizioso nie odniesie w niedzielę zwycięstwa, jego szanse na tytuł znacznie się oddalą. Włoch musi po prostu dać z siebie wszystko i powtórzyć sukces sprzed roku i sprzed trzech lat. Pytanie tylko czy Desmosedici GP20 mu na to pozwoli.

Runda w Brnie pokazała bowiem, że tegoroczny model Ducati ma sporo problemów z oponami. Zawodnicy nie są w stanie czuć się na komfortowo na motocyklu, przez co ich tempo pozostawia wiele do życzenia. Różnice z ubiegłorocznym GP19 pokazał Johann Zarco, który w wyśmienitym stylu wywalczył pole position, a w wyścigu – mimo kary „długiego okrążenia” – stanął na trzecim stopniu podium. Może więc to Francuz będzie miał większe szanse podczas GP Austrii, w końcu rok temu na takim motocyklu Andrea Dovizioso zdołał pokonać Marca Marqueza.

KTM rządny sukcesu w domowym wyścigu

Przygotowując zapowiedź do GP Czech, spodziewałem się dobrego wyniku ze strony KTM-a. Co prawda uważałem, że o podium będzie ciężko, ale z Brna na pewno wywiozą solidne punkty. To, co się jednak wydarzyło w miniony weekend, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Brad Binder w wyśmienitym stylu odniósł pierwsze zwycięstwo dla austriackiego producenta w zaledwie trzecim swoim starcie w MotoGP. Pol Espargaro również jechał wyśmienicie, tylko trochę go poniosło i wyścig zakończył na żwirowym poboczu po kontakcie z Johannem Zarco. Również z dobrej strony pokazał się Miguel Oliveira z ekipy Tech3.

Podbudowani więc sukcesem z Czech, z pewnością chcieliby go też powtórzyć w swojej domowej rundzie. I patrząc na ich dyspozycję, nie wydaje się to niemożliwym. KTM w tym roku zdecydowanie lepiej się prowadzi, a do tego nie brakuje mu mocy. Ponadto, liczne treningi i testy na Red Bull Ringu sprawiają, że żaden z fragmentów pętli nie jest im obcy. Dokładnie wiedzą, jaka linia przejazdu jest tą idealną. Nie mam więc wątpliwości, że Brad Binder i Pol Espargaro, który chyba ma coś do udowodnienia, będą poważnymi kandydatami do zwycięstwa. Być może więc to im uda się przerwać passę Ducati.

Kolejny trudny tor dla Yamahy

Nie jest tajemnicą, że tor Red Bull Ring niezbyt pasuje Yamahom M1. Obnaża on bowiem ich wielką słabość – jednostkę napędową. Brakuje im mocy, by na prostych nie odstawać od rywali, a niestety dla nich są tutaj trzy proste, które wymagają od maszyn świetnego przyspieszenia i wysokiej prędkości maksymalnej. Mimo to w poprzednich latach Yamaha była w stanie zdobyć tutaj podium, jednak co najwyżej trzecie miejsce.

Czy ten wynik uda się powtórzyć w najbliższy weekend? Patrząc na klasyfikację generalną, w której zawodnicy Yamahy zajmują trzy pierwsze pozycje, wydaje się to oczywiste. Inaczej jest jednak, gdy spojrzymy chociażby na GP Czech. Tam jedynie Franco Morbidelli uplasował się na podium, a Maverick Vinales i Fabio Quartararo mieli ogromne problemy z oponami. Zaskakująco dobrze – jak na wcześniejsze kłopoty – spisał się natomiast Valentino Rossi, który w końcu znalazł w miarę odpowiednie ustawienia swojego motocykla. Gdyby więc udało mu się dobrą passę podtrzymać, to w Austrii mógłby po raz dwusetny stanąć na podium w klasie MotoGP/500cc. Niemniej Yamahom będzie w GP Austrii bardzo trudno, chyba że sprawdzą się prognozy pogody. W deszczowych warunkach wszystko może się bowiem zdarzyć.

Alex Rins goni, Honda traci

Już podczas kwalifikacji do GP Hiszpanii Alex Rins mocno skomplikował sobie walkę w tegorocznym sezonie. Zawodnik Suzuki doznał wówczas kontuzji barku i zmuszony był odpuścić pierwszy wyścig roku. Tydzień później udało mu się już wystartować i nawet mimo bólu uplasował się na dziesiątym miejscu. Znacznie lepiej było w Czechach, gdy do końca wyścigu walczył o trzecią pozycję z Johannem Zarco. Co prawda wyszedł z niej jako przegrany, ale czwarta lokata była dla niego bardzo dobrym wynikiem.

Alex Rins zaczyna więc powoli odrabiać poniesione w Hiszpanii straty. Jego forma zaczyna wracać i z każdym kolejnym wyścigiem może być coraz lepiej. W GP Austrii nie upatrywałbym jednak w nim faworyta, ale jestem pewien, że solidne punkty może z niego wywieźć. 

Inaczej sytuacja przedstawia się w Hondzie. Ta nie radzi sobie pod nieobecność kontuzjowanego Marca Marqueza. Honor próbuje co prawda ratować Takaaki Nakgami z zespołu LCR, ale na razie Japończyk z dorobkiem 27 punktów zajmuje ósme miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie wydaje mi się też, że w Austrii uda mu się znacząco poprawić swoją dotychczasową zdobycz.

Dopóki Marc Marquez nie wróci do rywalizacji, to Honda nie ma co liczyć na dobre wyniki. Zastępujący go Stefan Bradl i Alex Marquez znajdowali się w „ogonie” stawki podczas GP Czech, a Cal Crutchlow na razie jest pogubiony po kontuzji nadgarstka. Zapowiada się więc kolejny trudny weekend dla Hondy, chyba że zmienią coś warunki pogodowe.

Prognoza pogody i harmonogram GP Austrii

Jeśli prognozy pogody rzeczywiście się sprawdzą, to czeka nas ciepły, choć deszczowy weekend. W piątek i w sobotę termometry mają pokazywać 23-24 stopnie Celsjusza, a ryzyko opadów wynosi aż 80-90%. Ponadto najprawdopodobniej poza deszczem nad torem Red Bull Ring pojawią się burze. Najbardziej loteryjnie zapowiada się niedziela, kiedy to ryzyko opadów wynosi 50%. Po południu mogą też pojawić się burze. Wydaje się więc, że podczas GP Austrii ważną rolę odegra pogoda.

Harmonogram jest natomiast standardowy dla rund europejskich. 

Piątek (14.08)

  • Pierwszy trening: 9:55 – 10:40
  • Drugi trening: 14:10 – 14:55

Sobota (15.08)

  • Trzeci trening: 9:55 – 10:40
  • Czwarty trening: 13:30 – 14:00
  • Kwalifikacje Q1: 14:10 – 14:25 [Polsat Sport Extra]
  • Kwalifikacje Q2: 14:35 – 14:50 [Polsat Sport Extra]

Niedziela (16.08)

  • Rozgrzewka: 9:40 – 10:00
  • Wyścig: 14:00 (28 okrążeń) [Polsat Sport Extra]

Wszystkie sesje można obejrzeć na stronie polsatsport.pl bądź w serwisie IPLA.

Image: © Honda Racing Corporation