Zapowiedź Motocyklowego GP Europy: Początek finałowej trylogii

GP Walencji 2020 / © Petronas Yamaha SRT

Sezon 2020 wkracza w decydującą fazę. Do końca tegorocznych zmagań pozostały bowiem trzy wyścigi, a tę trylogię rozpocznie w ten weekend GP Europy. Czego możemy spodziewać się po pierwszej rywalizacji na torze w Walencji? Jak prezentuje się harmonogram i prognoza pogody? O tym w poniższej zapowiedzi.

Szalony sezon 2020 dobiega końca. To już ostatnie trzy weekendy tych nieprzewidywalnych zmagań. Trudno zliczyć wszystkie niespodziewane wydarzenia, wzloty, upadki. Jedni mogą czuć się przegranymi, inni z kolei wygranymi, taka jest kolej rzeczy. Już jutro rozpocznie się ostatni w tym roku ostatni potrójny weekend wyścigowy. Będzie on najważniejszy, bo tu już nie ma miejsca na błędy, tu już będą zachodzić kluczowe rozstrzygnięcia. Wciąż jednak odbywać się będą one bez Marca Marqueza, który nie obroni tytułu oraz najprawdopodobniej bez Valentino Rossiego, który wciąż ma pozytywny wynik testu na koronawirusa. W padoku zobaczymy więc jego zastępcę, Garretta Gerloffa.

Powrót GP Europy

W sezonie 2020, w którym dużą rolę odgrywa pandemia koronawirusa, przyzwyczailiśmy się do tego, że jeden tor gości dwie rundy. W związku z tym jedna z nich – poza tradycyjną nazwą – nazwana zostaje inaczej. Zwykle miało to związek z regionem, w którym znajdował się tor. Nieco inaczej jest w przypadku najbliższej rundy. Postanowiono, że dwunasty weekend wyścigowy sezonu 2020 będzie nosił miano GP Europy.

Nie jest to jednak nowa runda w kalendarzu Motocyklowych Mistrzostw Świata. GP Europy rozgrywane było bowiem w latach 1991-1995. Co ciekawe, również na torach hiszpańskich. Pierwsza edycja odbyła się Circuito del Jarama, natomiast cztery kolejne na nowym wówczas torze Barcelona-Catalunya. Tym razem do tego grona dołączy obiekt im. Ricardo Tormo w Walencji.

Rzecz jasna będziemy też mieć nowego zwycięzcę wyścigu o GP Europy. Żaden z zawodników nie startował bowiem w 1995 roku. Jeśli jednak chodzi o statystyki, to najwięcej zwycięstw w „królewskiej” kategorii ma Wayne Rainey – Amerykanin wygrywał tę rundę w latach 1991-1993.

Coraz bliżej decydujących rozstrzygnięć

Do końca sezonu MotoGP pozostały trzy wyścigi, a więc zawodnicy mają do zdobycia maksymalnie 75 punktów. Biorąc więc pod uwagę jedynie matematykę, to szansę na tytuł ma aż czternastu kierowców – będący na czternastym miejscu Johann Zarco traci do prowadzącego w tabeli Joana Mira 73 „oczka”. Odrobienie takiej straty jest jednak mniej prawdopodobne niż wygranie na loterii. Realne szanse wydaje się mieć czołowa szóstka, którą rozdzielają 32 punkty. Niemniej, biorąc pod uwagę nieprzewidywalność tegorocznych zmagań, na straconej pozycji nie muszą wcale być Takaaki Nakagami (45 punktów straty) oraz Pol Espargaro (47). Jednakże oni potrzebują też sporo szczęścia, a raczej niepowodzenia rywali.

Na najlepszej pozycji do wywalczenia tytułu stoi Joan Mir, który o 14 „oczek” wyprzedza Fabio Quartararo. Hiszpan jeździ równo, a przede wszystkim solidnie. Od GP Austrii prawie zawsze znajduje się w czołowej czwórce – wyjątkiem było GP Francji rozgrywane na mokrej nawierzchni, co wywindowało go właśnie na pierwsza pozycję w klasyfikacji generalnej. Choć zawodnik Suzuki najczęściej z całej stawki staje na podium (6), tak jeszcze ani razu nie wygrał. Kto wie, być może w końcu uda mu się to w Walencji. Jeśli tak się stanie, to jego szansę na mistrzostwo znacząco wzrosną. Pytanie tylko, czy udźwignie presję.

Joan Mir ma za sobą trzech zawodników Yamahy, którzy łącznie wygrali aż sześć wyścigów. Na ich nieszczęście, zbyt często mieli problemy. To właśnie one sprawiły, że w tabeli przegrywają z Joanem Mirem. Gdy bowiem tylko uwikłają się w walkę podczas wyścigu, to wręcz nie istnieją – wszystkie wygrane Grand Prix, to te, w których prowadzili od początku rywalizacji. Ich tempo wydaje się najlepsze, gdy tylko nie mają nikogo przed sobą. Kluczem więc jest dobra pozycja w kwalifikacjach. Czy jednak stać ich będzie na sukces w Walencji? Ciężko powiedzieć, zwłaszcza że Yamaha jest w trudnej sytuacji silnikowej i być może to jednostki napędowe pozbawią ich nie tylko zwycięstwa, ale również i tytułu.

Piąty w klasyfikacji generalnej jest Andrea Dovizioso, jednak Włoch w ostatnich wyścigach rozczarowuje. Sporo narzeka, tłumaczy się problemami z nową tylną oponą i wydaje się nie mieć żadnej pewności siebie. Zawodnik, który wygrał w Walencji dwa lata temu, jest już chyba pogodzony z porażką, choć strata 28 punktów jest niewielka i w każdej chwili można ją odrobić. Niemniej, marzenia o mistrzowskim tytule, pozostaną chyba tylko marzeniami – tutaj już nie widać woli walki.

Czarnym koniem końcówki sezonu może być natomiast Alex Rins. Drugi z zawodników Suzuki rozkręca się z wyścigu na wyścig. Nie widać już śladu po kontuzji ramienia z początku tegorocznych zmagań, czego dowodem było zwycięstwo w GP Aragonii i drugie miejsce w GP Teruel. Czy jednak uda mu się odrobić 32 punkty do swojego zespołowego kolegi? Ciężko powiedzieć, Suzuki jeszcze nigdy nie wygrało w Walencji, a to właśnie triumfy są mu bardzo potrzebne, by zdobyć tytuł.

Poza walką o tytuł, walka o zwycięstwo

Sezon 2020 pokazał, że wielu zawodników może liczyć na odniesie triumfu, nawet jeśli nie byli typowani w gronie faworytów. Dzięki temu na liście nowych zwycięzców zapisało się aż czterech kierowców. Kto wie, może to jeszcze nie koniec. Poza Joanem Mirem jest jeszcze kilku innych, którzy mogą tego dokonać. Chociażby Takaaki Nakagami, który imponował w Aragonii, Pol Espargaro czy Alex Marquez, znajdujący się w dobrej formie. Patrząc tez na wyniki z przeszłości, to Honda może być bardzo mocna w Walencji. Podobnie jak Yamaha czy Ducati. Za to trudno powiedzieć, na co stać KTM-a. Austriacka marka raz radzi sobie świetnie, a innym razem słabo.

Prognoza pogody i harmonogram GP Europy

Choć listopad bywa kapryśny pod względem pogody nawet w Hiszpanii, tak w tym roku zanosi się na to, że zawodnicy nie powinni mieć dużych problemów z warunkami, przynajmniej jeśli chodzi o temperatury. Te mają w dzień wynosić od 21 do 23 stopni Celsjusza. Również i noce nie będą zbyt chłodne, ponieważ termometry nie powinny wskazywać mniej niż 12 kresek. Kłopoty mogą sprawić jednak opady deszczu i burze. Te są spodziewane w piątkowy poranek oraz w sobotę. Wyścig o GP Europy powinien natomiast odbyć się na suchej nawierzchni.

Organizatorzy Motocyklowych Mistrzostw Świata nie chcą już ryzykować i naprędce zmieniać harmonogramu w trakcie wyścigowego weekendu, więc z góry zaplanowali zmiany piątkowych oraz sobotnich sesji. Wyścig o GP Europy rozpocznie się jednak o standardowej godzinie – o 14:00. O 12:20 wystartuje z kolei rywalizacja w klasie Moto2, w której ponownie weźmie udział Piotr Biesiekirski. Transmisja również na kanale Polsat Sport News.

  • Piątek (6 listopada)
    Pierwszy trening: 10:55 - 11:40 
    Drugi trening: 14:10 - 14:55
  • Sobota (7 listopada)
    Trzeci trening: 10:55 - 11:40 
    Czwarty trening: 14:10 - 14:40
    Pierwsza część kwalifikacji: 14:50 - 15:05 [Polsat Sport News]
    Druga część kwalifikacji: 15:15 - 15:30 [Polsat Sport News]
  • Niedziela (8 listopada)
    Rozgrzewka: 10:00 - 10:20 [Polsat Sport News]
    Wyścig: 14:00 (27 okrążeń) [Polsat Sport News]

Wszystkie sesje można obejrzeć również na stronie polsatsport.pl albo w serwisie IPLA.

Image: © Petronas Yamaha SRT