Zapowiedź Motocyklowego GP Katalonii: Walka czterech matadorów

GP Katalonii 2019 / © Honda Racing Corporation

GP Katalonii będzie ósmą rundą tegorocznego sezonu MotoGP, a w związku z zaledwie czteropunktową różnicą pomiędzy zawodnikami czołowej czwórki, zapowiada się bardzo ciekawy wyścig. Być może poznamy też tutaj kilka rozstrzygnięć transferowych. Zapraszamy więc do lektury zapowiedzi, w której gościnnie wystąpił Marc Marqez.

Po siedmiu wyścigach sezonu 2020 walka o tytuł w MotoGP jest niezwykle otwarta. Pierwszą czwórkę dzielą tylko cztery punkty, a jedenasty w klasyfikacji generalnej Brad Binder traci do liderującego Andrei Dovizioso jedynie 31 „oczek”. Wszystko więc może się zdarzyć, zwłaszcza że do końca zmagań jeszcze siedem wyścigów. Najbliższy z nich – GP Katalonii – odbędzie się na torze Barcelona-Catalunya, który jest doskonale znany wszystkim zawodnikom. Licząca sobie 4627 metrów pętla nikogo nie zaskoczy i każdy wie, jak obrać optymalną linię. Również obiekt ten oferuje kilka dogodnych miejsc do wyprzedzania, co zwiastuje kolejne emocje.

Podczas weekendu wyścigowego być może poznamy też dwa ważne rozstrzygnięcia transferowe. Ducati ma ponoć ogłosić drugiego fabrycznego zawodnika, a także w końcu ma dojść do oficjalnego zakontraktowania Valentino Rossiego w ekipie Petronas Yamaha SRT.

„Nikt nie chce wygrać”

Sezon 2020 jest absolutnie zaskakujący. Pod nieobecność kontuzjowanego Marca Marqueza, szanse na mistrzowski tytułu otrzymało wielu zawodników, którzy o nim marzyli od dawna. Z tego też względu stawka jest bardzo wyrównana, a lider – Andrea Dovizioso – po siedmiu wyścigach zgromadził jedynie 84 punkty. Nikt nie ma przewagi nad resztą, nikt nie jest szczególnie wyróżniającym się zawodnikiem. Niczego nie można więc przewidywać, bo wszystko może się zdarzyć. Tak samo ciężko przewidzieć, kto okaże się triumfatorem ósmej rundy sezonu – GP Katalonii.

Tuż przed wyścigiem w Barcelonie długiego wywiadu swojej ekipie udzielił Marc Marquez. Hiszpan, który dochodzi do zdrowia po złamaniu prawej kości ramiennej, uważnie śledzi tegoroczne zmagania MotoGP. Tym samym ma też kilka spostrzeżeń dotyczących sezonu 2020.

„Dziwnie wygląda to, że po siedmiu wyścigach jestem tylko 84 punkty za liderem, a ja nie mam żadnego! To dziwny sezon i wygląda na to, że nie będzie nikogo, kto wyróżniałby się na tle innych” – powiedział Marc Marquez.

„Jest to dziwne, ponieważ wygląda tak, jakby nikt nie chciał wygrać. Nikt nie chce być na czele. To znaczy, trudno to zrozumieć, ale jeśli jesteś zawodnikiem, można to trochę zrozumieć. Jedną rzeczą jest to, że jeśli wygrasz, to będzie coś fantastycznego, coś niesamowitego, ale kiedy jesteś zawodnikiem, który musi wygrać, to coś się zmienia, masz wiele wątpliwości, ponieważ nie wiesz, czy powinieneś atakować, czy się bronić”.

„Wiesz, kiedy jesteś zawodnikiem, który nadjeżdżasz z drugiego, trzeciego, czwartego miejsca i masz kogoś przed sobą, to nie masz nic do stracenia, po prostu atakujesz, a potem jeździsz z większą pewnością siebie. Kiedy jednak jesteś na czele i musisz wygrać, to właśnie wtedy w twoim umyśle, w twoim ciele pojawiają się wątpliwości i staje się to trudniejsze”.

Słowa Marca Marqueza znajdują pokrycie w wynikach. W tym roku aż czterech zawodników wygrało po raz pierwszy w karierze wyścig MotoGP (Fabio Quartararo, Brad Binder, Miguel Oliveira i Franco Morobidelli – przy. red.), co było dla nich ogromnym sukcesem. Gdy jednak znaleźli się na szczycie, zaczęła pojawiać się presja, szczególnie widoczna u Fabio Quartararo, który zwyciężył w dwóch pierwszych rundach, a w pięciu kolejnych ani razu nie stanął na podium. Być może zmieni się to w GP Katalonii, gdzie rok temu po raz pierwszy w karierze znalazł się w czołowej trójce (był drugi – przy. red.).

Kto może być najszybszy w GP Katalonii?

To jest najtrudniejsze pytanie, nie tylko tego jednego wyścigu, ale każdego kolejnego. W poprzednich latach dało się wytypować faworyta bądź faworytów, a teraz sytuacja kompletnie się zmieniła. Silni na papierze mogą okazać się słabi na torze, a ktoś niespodziewany nagle odniesie swój życiowy sukces. Tak dzieje się w prawie każdej tegorocznej rundzie. Nie inaczej może być w GP Katalonii.

Zwykle bardzo mocna była tutaj Yamaha, bo w klasie MotoGP odniosła aż 9 zwycięstw – najwięcej ze wszystkich producentów. Ostatnie jednak wywalczyła w 2016 roku, gdy najszybszy był Valentino Rossi. W kolejnych sezonach zaczęły się bowiem pojawiać problemy z oponami, zwłaszcza w wysokich temperaturach. Tym razem będzie nieco chłodniej, co może przywrócić im świetną formę sprzed lat, i to całej czwórce. Problemem natomiast będzie prędkość maksymalna, bo na ponad kilometrowej prostej mogą być objeżdżani przez swoich rywali.

W trzech ostatnich edycjach GP Katalonii aż dwa zwycięstwa odniosło Ducati – w 2017 roku najszybszy był Andrea Dovizioso, a rok później sukces odniósł Jorge Lorenzo. Motocykle Desmosedici mogą tutaj wykorzystać swoją pełną moc i dać sporo przewagi w szybkiej części toru Barcelona-Catalunya. Na ich korzyść mogą zadziałać również niższe temperatury, bo przyczepność będzie nieco niższa. Jest to więc dobra okazja dla „Doviego”, by jako lider klasyfikacji generalnej odnieść ważne zwycięstwo. Nie wolno też skreślać duetu Pramac Racing, szczególnie Francesco Bagnai, który po powrocie po kontuzji prezentuje świetne tempo.

Największym faworytem GP Katalonii – w moim odczuciu – wydaje się Joan Mir. Zawodnik Suzuki jeździ najrówniej i w ostatnich czterech wyścigach zgromadził najwięcej punktów z całej stawki. Jeśli tylko dojeżdża do mety, znajduje się w czołowej trójce. Jest piekielnie szybki w tempie wyścigowym, jednak problemem są kwalifikacje, gdy tylna opona generuje…zbyt dużo przyczepności. Skoro w tym roku tor w Barcelonie może dawać jej mniej, to być może będzie to szansą dla Mira na pierwsze zwycięstwo w MotoGP i zostanie liderem klasyfikacji generalnej.

Nie zapominajmy również o KTM-ie, który w tym roku spisuje się wybornie i już odniósł dwa zwycięstwa. Pol Espargaro, Brad Binder czy Miguel Oliveira potrafią być bardzo szybcy i tak też może być podczas GP Katalonii. Także Honda wydawała się mocniejsza podczas GP Emilii-Romanii, więc kto wie, może i w na torze Barcelona-Catalunya będą gdzieś w szerokiej czołówce.

Prognoza pogody i harmonogram GP Katalonii

Zawodnicy ścigali się zwykle pod Barceloną późną wiosną, kiedy temperatury były bardzo wysokie, a zużycie opon ogromne. Tym razem wyścig o GP Katalonii odbędzie się w ostatni weekend września, a więc w zupełnie innych warunkach pogodowych. Obecne prognozy sugerują, że w niedzielę będzie tylko 21 stopni Celsjusza, a niebo będzie częściowo zachmurzone. W sobotę ma być nieco cieplej i wydaje się, że wtedy będą najbardziej optymalne warunki. W piątek natomiast zawodnikom może przeszkadzać wiatr – jego prędkość ma przekraczać 40 km/h.

Ze względu na wyścig Formuły 1 na torze w Soczi, który rozpocznie się o 13:10, małej zmianie uległ niedzielny harmonogram GP Katalonii. Wszystkie sesje rozpoczną się bowiem godzinę później, czyli rozgrzewka zacznie się o 10:40, a wyścig o 15:00. Rywalizacja w klasie Moto2, w której po raz drugi wystartuje Piotr Biesiekirski, zaplanowana jest z kolei na 13:20.

Piątek (25.09)

  • Pierwszy trening: 9:55 – 10:40
  • Drugi trening: 14:10 – 14:55

Sobota (26.09)

  • Trzeci trening: 9:55 – 10:40
  • Czwarty trening: 13:30 – 14:00
  • Kwalifikacje Q1: 14:10 – 14:25 [Polsat Sport News]
  • Kwalifikacje Q2: 14:35 – 14:50 [Polsat Sport News]

Niedziela (27.09)

  • Rozgrzewka: 10:40 – 11:00
  • Wyścig: 15:00 (24 okrążenia) [Polsat Sport News]

Wszystkie sesje można obejrzeć na stronie polsatsport.pl bądź w serwisie IPLA.

Image: © Honda Racing Corporation